WŁADZA BIJE DO GŁOWY

Recenzja magazynu „Lady’s Club”. Tekst Stanisław Bubin. Zdjęcia Joanna Gałuszka.

PONAD CZTERYSTA LAT MINĘŁO od śmierci Williama Szekspira, więc zasadne jest pytanie, przed jakim staje każdy współczesny reżyser: jak go grać w XXI wieku, żeby nie wyszło, że zramolał?

MIKOŁAJ GRABOWSKI NA GOŚCINNYCH WYSTĘPACH w Bielsku-Białej pokazał, że twórczość wybitnego dramaturga ze Stratfordu nie zestarzała się ani trochę i wciąż jest uniwersalna. Wszystko na świecie się zmienia, lecz natura ludzka pozostaje ciągle taka sama. Podła i wilcza. Bez względu na okoliczności. Zwłaszcza natura człowieka u władzy, któremu ta władza uderza do głowy.

LISTOPADOWA PREMIERA KOMEDII SZEKSPIROWSKIEJ „Miarka za miarkę” w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej urosła do rangi wydarzenia. Publiczność, która – jak widziałem – z pewną taką rezerwą szła na przedstawienie (kto zna tekst, wie o czym mówię), w miarę rozwoju wydarzeń była coraz bardziej olśniona. Dwie godziny solidnej, zwartej zabawy, bez żadnych niepotrzebnych wątków pobocznych i gadulstwa, w świetnej oprawie scenograficznej i muzycznej, a co najważniejsze – w klimacie współczesnym, z wieloma aluzyjnymi odniesieniami do naszej rzeczywistości. Ponieważ Mikołaj Grabowski uznał, że „Miarka za miarkę” jest utworem z jednej strony dobrze napisanym, ale z drugiej – nie dość dobrze, więc pokusił się o adaptację własną, od czasu do czasu coś tam dyskretnie Szekspirowi dopisując. Wyszło rewelacyjnie!

RZECZ, JAK TO U SZEKSPIRA, ze względu na cenzurę w ówczesnej Anglii, dzieje się daleko poza Wyspami, tym razem w Wiedniu (stąd radosne przerywniki muzyczne z jakichś marszów czy Straussa). Ale panowie u władzy chodzą w garniturach, panie w eleganckich sukniach, księża i zakonnice w sutannach i habitach, przestępcy w pomarańczowych drelichach jak z filmu „Skazani na Shawshank” albo „Prison Break”, a alfonsi w skórzanych, nabijanych ćwiekami kurtkach. Gdy nieoczekiwanie jeden z bohaterów z wyrzutem mówi o rządzącym „Na matki dałby pięćset plus” (salwa śmiechu!), to zapominamy o Wiedniu i zdaje nam się, że może jednak jesteśmy w Bielsku, albo gdzieś indziej w Polsce, w każdym razie w kraju chrześcijańskim, gdzie religią panującą jest katolicyzm. To wrażenie, jakbyśmy byli we współczesnej Polsce, nie opuszcza nas przez całe przedstawienie, mimo że bohaterowie noszą imiona raczej „egzotyczne” (Klaudio, Angelo, Wincencjo, Pompej). Wcale nie austriackie, a tym bardziej polskie. No, pomijając dzielnicowego Łokcia Kazimierza (niewielka, ale mocno widoczna rola Kazimierza Czapli) czy Panią Ruchałę (Maria Suprun).

NA CZYM ZASADZA SIĘ AKCJA? Książę Wincencjo (gościnnie Bogdan Słomiński) musi na jakiś czas opuścić księstwo i przekazuje rządy młodemu, ambitnemu politykowi o anielskim, a w gruncie rzeczy diabelskim imieniu Angelo (wyrazista rola Michała Czaderny). Tak naprawdę Wincencjo nigdzie nie wyjeżdża, ale w przebraniu mnicha podgląda, jak też jego podopieczny sprawuje władzę i czy może być godnym następcą. Angelo zamienia się jednak szybko w despotę i tyrana. Tak narusza i zaostrza prawo, że poddani zaczynają jęczeć z trwogi. Otacza się podejrzanymi, brutalnymi doradcami i szpiclami, łamie i nagina przepisy jak mu wygodnie, za nic ma opinię publiczną, a przeciwników swoich rządów męczy długimi przesłuchaniami i wtrąca za kraty. Pewnego dnia trafia do niego mniszka Izabela (w tej roli znakomita młoda aktorka Daria Polasik-Bułka), by błagać o łaskę dla skazanego na śmierć brata, który stał się sprawcą ciąży u pewnej mężatki. W księstwie rządzonym przez katolickiego fundamentalistę wiarołomstwo karane jest głową. A dalej mamy tak, że książę, olśniony urodą mniszki i świadomy, iż jest ona dziewicą, postanawia ją zdobyć. Bo u rządzących moralność łatwo da się naginać, jeśli tylko im samym służy, więc Angelo stawia sprawę jasno: łóżko i cnota za głowę brata. Tak zaczyna się piekło, póki oczywiście – jak to w komedii – w ostatnim momencie do akcji nie wkroczy książę Wincencjo w stroju mnicha.

SZTUKA REWELACYJNIE POKAZUJE, co się dzieje z tymi, którzy nade wszystko kochają władzę i nadużywają jej dla własnych potrzeb. W bielskiej inscenizacji „Miarki za miarkę” jest równocześnie i dramatycznie, i ironicznie. Mikołaj Grabowski z całą mocą podkreśla, że od zawsze rządzenie jest dwuznaczne, że wszystko można zakręcić, odwrócić i przewrócić, nic nie jest tak proste, jak by się mogło wydawać, władza kluczy, władza mami i kłamie, meandry jej (i naszej) moralności są nieprzewidywalne. Moralność wybieramy na użytek aktualnych potrzeb. Człowiek u władzy raz jest tragiczny, a raz śmieszny. Gorzej – bo jego pokrętność uderza w nas wszystkich. To sztuka o świecie pochrzanionym – powiedział reżyser – trudnym do ułożenia. A tekst tej komedii jest i będzie ciągle aktualny, ponieważ nic w ludziach się nie zmienia. Z żadnych tragedii, nieszczęść i wojen nie wyciągamy wniosków. I tak oto z „Miarki za miarkę” zrobiła się gorzka komedia, co nie zmienia faktu, że przygotowana została po krakowsku – czyli i śmiesznie, i smutno. I refleksyjnie, i przezabawnie.

CAŁY ZESPÓŁ STANĄŁ NA WYSOKOŚCI ZADANIA, a do przekazanych już wyżej laurek dorzuciłbym jeszcze kilka – dla Grzegorza Margasa za hitowy śpiew Mnicha Tomasza pt. „Dość już dość” z gościnnymi chórkami Marianny (Oriana Soika); dla stepującego i śpiewającego Adama Myrczka roli Pompeja; dla Piotra Gajosa w roli Lucjo i usłużnego, giętkiego doradcy Eskalusa, czyli Tomasza Lorka. Zobaczcie zresztą sami, trzeba!

MIARKA ZA MIARKĘ. PREMIERA 25 LISTOPADA 2017 na Dużej Scenie Teatru Polskiego w Bielsku-Białej

TWÓRCY:

Tekst – William Szekspir

Adaptacja, reżyseria, choreografia i opracowanie muzyczne – Mikołaj Grabowski

Scenografia i kostiumy – Małgorzata Jankowska

Reżyseria świateł – Michał Grabowski

Projekt plakatu – Tomasz Tobys

OBSADA:

Książę Wincencjo – Bogdan Słomiński (gościnnie)

Angelo – Michał Czaderna

Eskalus – Tomasz Lorek

Klaudio – Maciej Kulig (gościnnie)

Lucjo – Piotr Gajos

Naczelnik więzienia – Sławomir Miska

Mnich Tomasz – Grzegorz Margas (gościnnie)

Łokieć – Kazimierz Czapla

Pianka – Grzegorz Sikora

Pompej – Adam Myrczek

Skorvennsen – Łukasz Kaczmarek (gościnnie)

Barnardyn – Mateusz Wojtasiński

Izabela – Daria Polasik-Bułka

Marianna – Oriana Soika

Julia – Wiktoria Węgrzyn

Franciszka – Jagoda Krzywicka

Pani Ruchała – Maria Suprun

Napisano w Aktualności

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress