Jedną z rzeczy, na których bardzo mi zależy, jest to, żebyś zrozumiał, że to, co ja zrobiłem, nie jest czymś nieosiągalnym. Nie jestem wyjątkiem. Ja sobie wymyśliłem to życie, nie sto lat temu, ale wczoraj, przedwczoraj. Każdy tego może dokonać, trzeba tylko odwagi, determinacji i wyczucia samego siebie. Ale nie tego wyczucia związanego z karierą czy pieniędzmi, raczej chodzi o poczucie, że jesteś częścią tej cudowności, która nas otacza. Chciałbym, aby mój przekaz był hymnem na cześć różnorodności, na cześć możliwości bycia tym, kim się chce być.

Słowa te wypowiedział tuż przed śmiercią słynny włoski dziennikarz Tiziano Terzani, urodzony 14 września 1938 we Florencji, zmarły 28 lipca 2004 w toskańskiej Orsigni, przez ponad 30 lat korespondent magazynu „Der Spiegel” w Azji. Człowiek, który łączył w swojej twórczości ciekawość pisarza i podróżnika z głęboką wewnętrzną wrażliwością. W Polsce tylko Ryszard Kapuściński miał podobną wizję dziennikarstwa. Właśnie nakładem poznańskiej oficyny Zysk i S-ka ukazało się – po piętnastu latach – wznowienie znakomitej i poszukiwanej książki Terzaniego „Koniec jest moim początkiem”. W Italii ta książka ukazała się w dwa lata po śmierci reportera i dziennikarza, w 2006 roku. Mija więc prawie dwadzieścia lat od jej publikacji, ale nie traci ona nic na znaczeniu – przeciwnie, jej filozoficzny przekaz i znaczenie wciąż wzrastają.

Książka napisana została w formie rozmowy z synem Folco Terzanim (na jej podstawie powstał nawet w 2010 roku film z Brunem Ganzem w roli głównej). Ów wywiad-rzeka jest doskonałym sprawdzianem szczerości. To podróż globtrotera, który starał się doprowadzić do końca swoje ostatnie dziennikarskie śledztwo. Próbował odnaleźć sens ciężkiej, nieuleczalnej choroby, cierpienia i śmierci, dokonując rozrachunku ze sobą i światem w najbardziej intymnym i prawdziwym reportażu ze swojego życia. W ten sposób odbył ostatnią podróż w głąb siebie samego. „Jeżeli mnie zapytasz, co zostawiam po sobie, odpowiem, że książkę, która może komuś pomóc ujrzeć świat w lepszym świetle, cieszyć się bardziej własnym życiem, zobaczyć je w szerszym kontekście, w takim, jaki ja teraz czuję tak mocno” – powiedział.
Kim był Terzani-senior? Ukończył prawo w Pizie i Leeds, studiował sinologię na nowojorskim uniwersytecie Columbia. Publikował także w „Corriere della Sera”, „L’Expresso” i „La Repubblica”. W Wietnamie obserwował upadek Sajgonu, co opisał w dwóch książkach. W 1980 był jednym z pierwszych zachodnich dziennikarzy w Pekinie. Po czterech latach pobytu został aresztowany, poddany reedukacji i usunięty z Chin. Ten czas przedstawił w „Zakazanych wrotach” (1984). W latach 90. był świadkiem rozpadu Związku Sowieckiego, co zrelacjonował w „Dobranoc, panie Lenin” (1992). Najczęściej tłumaczone są jego „Listy przeciwko wojnie” (2002), napisane w oparciu o podróże po Afganistanie, Pakistanie i Indiach po 11 września 2001. Uważa się, że są one reakcją na antyislamskie poglądy Oriany Fallaci. „Nic nie zdarza się przypadkiem” to książka o ostatniej podróży chorego na raka autora. Wędrując po Ameryce, Indiach i Chinach, szukał sposobów leczenia i harmonii duchowej.

Jego syn Folco Terzani jest dokumentalistą, pisarzem i scenarzystą. Zapytany przez Magdę Karolinę Romanow-Filim z magazynu polsko-włoskiego „Gazzetta Italia”, jakim ojcem był Tiziano Terzani, odparł: „Trudnym, ponieważ był człowiekiem charyzmatycznym, skupiającym na sobie uwagę (…). Gdy zabraknie kogoś takiego, zdajesz sobie sprawę, że rozmowa z innymi odbywa się na zupełnie odmiennym poziomie. Gdy wspominam ojca, od razu na myśl przychodzi mi ktoś bardzo silny, pewny siebie. Był panem własnego losu. Nie uznawał nikogo ponad sobą, nie pozwalał sobie mówić, co ma robić. Nie opuszczał głowy nawet, gdy spotkał Dalajlamę. To on zawsze był panem sytuacji”.
Przebywający przed śmiercią w Orsignie, górskiej wiosce w Toskanii, Tiziano Terzani wysłał 12 marca 2004 roku krótki list do Folco z pewną propozycją: „A gdybyśmy usiedli codziennie na godzinkę obaj razem, ty i ja, ty zadawałbyś mi wszystkie pytania, jakie zawsze chciałeś mi zadać, a ja opowiadałbym po kolei o wszystkim, co mi leży na sercu? Od historii mojej rodziny po tę niesamowitą podróż, jaką jest życie (…). Byłoby to coś w rodzaju testamentu, książka, z której potem ty zrobiłbyś całość. Śpiesz się, bo sądzę, że zostało mi niewiele czasu. Zrób wszystko, co masz do zrobienia, a ja postaram się pożyć jeszcze trochę, choćby po to, by zrealizować ten pomysł, o ile się nań zgodzisz”.
Syn zgodził się i przybył do wioski w górach. O ostatnich miesiącach spędzonych z ojcem Folco powiedział we wspomnianej rozmowie z „Gazzetta Italia”: „Wiele osób nie wyobraża sobie, że ostatnie chwile spędzone z umierającym rodzicem mogą być piękne. A nam udało się spędzić cudowny czas rozmawiając i obserwując ten niezwykły cykl narodzin i śmierci. On przekazał mi to, co najcenniejsze, a ja starałem się przyjąć i kontynuować tę sztafetę życia. Czasem przychodzili lekarze i mówili mu: „Proszę się nie martwić”, a on odpowiadał: „Nie, to ty nie martw się o mnie, ja doskonale wiem, jak się sprawy mają. Wiem, że umieram, a wy wszyscy zamknijcie się i róbcie, co mówię”. I miał rację – umierał. Zadałem mu wszystkie pytania, jakie chciałem i wówczas on na dwa dni zamilkł, po czym zmarł. Wszystko odbyło się z precyzją szwajcarskiego zegarka. Umarł gdzie chciał, kiedy chciał, wśród osób, które pragnął mieć przy sobie w tamtej chwili. Może wydawać się to niezwykłe, ale w rzeczywistości niegdyś wszyscy ludzie umierali w ten sposób. Świadomie”.
Gdy legendarny reporter dowiedział się, że jest chory na raka, pojechał do Stanów Zjednoczonych – uważał, że tam uda mu się znaleźć lekarstwo. Najpierw zawiodła medycyna konwencjonalna, potem niekonwencjonalna. Terzani pojął, że siłę powinien odkryć w sobie. Pomógł mu pobyt w Indiach, miesiące spędzone w klasztorze. Postanowił robić tylko to, co uważał za słuszne. Nie miał życzeń poza jednym: dojść do takiego momentu, kiedy już nie będzie potrzebował czasu dla siebie, a ten, który mu został, poświęci innym. Ostatnie miesiące podarował synowi Folco. „Wielcy hinduscy mędrcy od tysięcy lat mieli tylko jedno zadanie: siedzieli pośród natury i myśleli o jaźni. Dlatego uważam, że to piękne, iż kończę podróż na swój sposób” – mówił do syna.

Wspomnienia Terzaniego są podróżą przez miejsca, które go ukształtowały, które w swoich reportażach ukazał światu – Piza, Nowy Jork, Wietnam, Singapur, Kambodża, Japonia, wreszcie Chiny, wielka fascynacja i rozczarowanie. I ostatnia namiętność: Indie. Na blisko 600 stronach poznajemy 66 lat życia człowieka bardzo ciekawego, nieustannie szukającego prawdy o ludziach i sobie, o mechanizmach świata. Terzani był w XX wieku w najbardziej zapalnych miejscach, w najbardziej dramatycznych momentach różnych krajów. Mówił o sobie szczerze, że nigdy nie był intelektualistą i filozofem. „Nie będziemy sobie opowiadać bajek. To nie beletrystyka. Przez całe życie manipulowałem słowem, mógłbym to robić dalej, to stało się dla mnie łatwe. Jednak to, co chciałbym ci opowiedzieć, to prawda, która istnieje poza słowami. Ona właśnie nadawała sens wszystkiemu, co robiłem” – wyznał synowi.
Odchodził w ciszy, świadomy wszystkiego, w zgodzie z samym sobą. Diagnozował świat celnie, zachowując do końca bystrość umysłu i nie kreując się na istotę doskonałą, niemal świętą. Przeciwnie, sporo w życiu nagrzeszył, dlatego czytając tę książkę, czytelnik ma możliwość zastanowić się także nad swoim losem i kondycją współczesnego świata. Był tak pogodzony z koniecznością odejścia, że zapytany, czy przedłużyłby sobie życie o dziesięć lat, gdyby wynaleziono tabletkę pozwalającą na taki cud – odpowiedział, że nie, w żadnym wypadku. Swoją stoicką postawę zamanifestował żartem, że dwie rzeczy przyszły do niego niespodziewanie: emerytura i rak. Mamy więc przed sobą wielki traktat o przemijaniu, metaforę życia jako podróży, zupełnie wyjątkową, mądrą książkę. O życiu dziennikarza pełnym niebezpieczeństw, ale też pasji i zadowolenia. O roli jednostki i mas tworzących systemy. O cywilizacji i jakości życia, o ideach i poglądach. O fałszu i obłudzie polityków, o wolności i równości, o totalitaryzmach i tyranii. „Jestem przekonany, że tylko różnorodność świata tworzy jego żywotność i daje ludziom więcej wolności, podczas gdy wyrównywanie poziomu życia według wcześniej ustalonych modeli pogarsza sytuację i wyklucza wiele wspaniałych możliwości” – tłumaczył.

Żegnając się z synem (i ze światem), dodał na koniec: „Jeżeli kiedyś zechcesz ze mną porozmawiać, odejdź na bok, zamknij oczy i poszukaj mnie. Można tak ze sobą rozmawiać, ale nie w języku słów. Za pomocą ciszy”.
Po czym podkreślił to jeszcze raz w słowach i do syna, i do córki, i do czytelnika: JESTEŚ CZĘŚCIĄ TEJ CUDOWNOŚCI, KTÓRA NAS OTACZA…

Tiziano Terzani „Koniec jest moim początkiem” (tytuł oryginału „La fine è il mio inizio”). Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2025. Stron 576, oprawa twarda. Przełożyła Iwona Banach. Premiera 26 sierpnia 2025. Książkę warto zamówić u wydawcy na stronie https://sklep.zysk.com.pl/koniec-jest-moim-poczatkiem-opr-tw.html.
KONKURS CZYTELNICZY
Dzięki uprzejmości Zysk i S-ka Wydawnictwa (www.zysk.com.pl) ogłaszamy dla Czytelników portalu LADY’S CLUB konkurs, w którym można zdobyć 1 egzemplarz książki Tiziano Terzaniego „Koniec jest moim początkiem”. Publikację otrzyma wybrana osoba, która odpowie poprawnie na pytanie: Gdzie znajduje się Drzewo z Oczami, ulubione miejsce wędrowców i wiernych czytelników słynnego dziennikarza, o którym piszemy w recenzji, i dlaczego ono tak się nazywa? Odpowiedzi wysyłajcie je na adres: redakcja@ladysclub-magazyn.pl.
REGULAMIN
1. Nagrodę w konkursie stanowi 1 egzemplarz książki Tiziano Terzaniego „Koniec jest moim początkiem”, ufundowany przez Zysk i S-ka Wydawnictwo.
2. Rozdanie przewiduje tylko 1 zwycięzcę.
3. Rozdanie trwa od 28 sierpnia 2025.
4. Do rozdania można zgłosić się tylko raz.
5. Zadanie polega na nadesłaniu poprawnej odpowiedzi na pytanie: Gdzie znajduje się Drzewo z Oczami, ulubione miejsce wędrowców i wiernych czytelników słynnego dziennikarza, o którym piszemy w recenzji, i dlaczego ono tak się nazywa?
6. Spośród nadesłanych odpowiedzi redakcja wyłoni 1 zwycięzcę.
7. Wynik zostanie ogłoszony pod informacją o książce na portalu LADY’S CLUB w sekwencji Pan Book.
8. Wraz z odpowiedzią należy przesłać na adres redakcja@ladysclub-magazyn.pl swoje dane do wysyłki nagrody drogą pocztową; w przypadku braku takiej informacji w wyznaczonym czasie zostanie wybrana kolejna osoba.
