ŚCIEŻKA WZDŁUŻ TORÓW MA MAGICZNĄ MOC. Recenzja

STANISŁAW BUBIN

Szczerze? Unikam komedii romantycznych! W kinie, telewizji i literaturze unikam, i na platformach streamingowych. Ostatnia, jaką widziałem, pochodziła z końca dwudziestego wieku i nosiła tytuł „Notting Hill”. Prawie ćwierć wieku temu. Grali w niej Julia Roberts i Hugh Grant, a krytycy łkali ze wzruszenia, że to cała prawda o Kopciuszku. Być może dlatego nie lubię komedii romantycznych, bo zwykle są o jakimś od czapy wymyślonym Kopciuszku, a może dlatego, że zanadto romantyczne są, ckliwe, przesłodzone i dalekie od prawdziwego życia, które przecież słodkie nie jest.

Katarzyna Kowalewska, Ratunku! Wymyśliłam męża. Zysk i S-ka Wydawnictwo 2022 (www.zysk.com.pl), str. 296.

A może dlatego unikam, że już swoje lata mam. Że w życiu zaznałem goryczy i nie zawsze chce mi się śmiać na zawołanie. No więc unikam, prawdę powiedziawszy, lecz nie zawsze mogę. Na przykład kiedy żona prosi mnie o wspólny seans filmowy z udziałem Tomasza Karolaka. Takie oto rozważania towarzyszyły mi ostatnio, gdy wziąłem do rąk książkę w żółtej okładce z krzykliwym czerwonym napisem na odwrocie „Zwariowana komedia romantyczna”. Tytuł brzmiał: „Ratunku! Wymyśliłam męża”. Dla mnie wymyśliła? – pomyślałem i zaśmiałem się sardonicznie po raz pierwszy. I nie ostatni, jak się okazało. Rozpaczliwy okrzyk „Ratunku!” przestał mnie wtedy zajmować. Pomyślałem: Katarzyna Kowalewska napisała całkiem fajną powieść nie tylko dla kobiet. Również dla takich wiecznych malkontentów jak ja!

Głównymi bohaterami książki są ona i on, ale bardziej ona – kobieta-pisarka, świeżo po kursie kreatywnego pisania. Ona ma na imię Florencja, mówią na nią Florka, Flora lub manierycznie Flo (ale to tylko przyjaciele i bliscy). On jest Bartosz, mówią na niego Bart lub zwyczajnie Bartek. Oboje są małżeństwem i mieszkają w Grodzisku Mazowieckim – tam, gdzie autorka książki, składająca w ten sposób cześć swojemu miastu, które dało jej dach nad głową. Grodzisk jest pod Warszawą i sympatycznie wygląda, jak się okazuje. Mają tam na przykład Stawy Walczewskiego, pomnik malarza Józefa Chełmońskiego, park Skarbków, willę Niespodzianka, willę Radogoszcz i parę innych zabytków. I fajni mieszkają w Grodzisku ludzie, żeby wymienić Orliczową, sąsiadkę Flory i Bartka. Ze śródmieściem stolicy stację Grodzisk Mazowiecki Radońska łączy kolejka WKD, która w powieści odgrywa pewną rolę komunikacyjną i uczuciową, lecz o tym później.

Florę i Bartka łączą nie tylko więzi małżeńskie (więzi brzmią jakby trytytką byli zespoleni!), ale i wspólna praca w firmie kawowej, która z powodzeniem zajmuje się handlem mieszankami arabiki. Przy czym Flora kawę może pić wiadrami, a Bartek jej nie znosi. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo właściciel firmy nie wprowadził na szczęście przymusu delektowania się macchiato od rana do wieczora.

Jacy Flo i Bart są w domu, poza pracą? On jest praktyczny, rzeczowy, w jej przekonaniu nieskory do zmian i mało wylewny, o szyderczym poczuciu humoru. Ona – marzycielka, trochę niezguła, łaknąca czułości i dziecka. Czubią się na co dzień, jak większość z nas, ale żyć bez siebie nie mogą. Ona zazdrosna jest o niego, on o nią chyba też, jednak nigdy jej tego nie okazał. Konsekwentnie trzyma się roli twardziela. Mieszkają w dziurawym domu po rodzicach, mówią stale o remoncie, lecz na to potrzeba fury pieniędzy, których nie mają. Jeśli jednak nie doczekają się godnych warunków, to i miejsce dla dziecka chyba się nie znajdzie… I to jest przedmiotem zgryzot, jakie nękają Florę, ponieważ mąż niewiele, a naprawdę nic na ten temat nie mówi. A czas – tik-tak, tik-tak – upływa nieustannie, z biologią nie wygrasz, o czym Flora wie doskonale.

Komu może się wyżalić? Przyjaciołom z kursu literackiego. Poznajemy ich zaraz na początku powieści, bo warci są poznania. Tom, Lucyna i Justyna, zwana Dżastiną lub nowomodnie Dżastą, tworzą Klub Czterech Piór. Kurs się zakończył, jednak zawarte w czasie zajęć znajomości przetrwały. Kwartet literacki postanowił nadal spotykać się, odczytywać na kolejnych posiedzeniach fragmenty swoich wiekopomnych dzieł, dyskutować o nich, krytykować konstruktywnie i twórczo. Niezwykła to paczka, a raczej banda oryginałów. Wszyscy nadwrażliwi, skoncentrowani na swoim „ego”, ale w razie potrzeby gotowi skoczyć w ogień za przyjaciół w potrzebie, co wkrótce okaże się dość pilne. Naprawdę trzeba ich poznać!

KATARZYNA KOWALEWSKA. FOT. KUBA MACHNIKOWSKI

Ponieważ książka skonstruowana została „pod Florę”, głównie śledzimy jej przeżycia i przemyślenia. Flora starannie wywiązuje się z zadania nałożonego przez Klub Czterech Piór i pisze powieść z życia Felicji i Barnaby, małżeństwa idealnego z wyższych lokalnych nowobogackich sfer. Narracja powieści co i rusz przerywana jest przesłodzonymi fragmentami noweli, wymyślanej pieczołowicie przez Florencję. I równie starannie skrywanej przed Bartkiem. Po prostu Flora nie chce, żeby przed ukończeniem powieści mąż drwił i szydził z niej i wymyślonych bohaterów. Zwłaszcza że Barnaba w jej opisie jest mężem wzorcowym, idealnym. Ckliwy, serdeczny, uczuciowy, romantyczny, seksowny, czuły i troskliwy… Takich w rzeczywistości nie ma. Takiego męża chciałaby mieć, a nie oschłego, twardego jak skała, zimnego, do którego nie ma pełnego wglądu. Jakież było jej zdziwienie któregoś dnia, gdy okazało się, że pod wpływem powieści wyczarowała nową, lepszą wersję swojego własnego męża. Bartek nieoczekiwanie zaczął się zmieniać, mówić jak Barnaba i zachowywać jak Barnaba. Wprost nie mogła uwierzyć. Jak to możliwe? Jak udało jej się spełnić wielkie marzenie o nowej, lepszej wersji swojego męża? Czyżby literatura miała aż tak magiczny wpływ na życie? A może Bartek dorwał się do jej książki, zaczął ją czytać potajemnie, uczyć się dialogów, powtarzać je całymi partiami? Flora nie mogła się opanować, przecież to niemożliwe, każdy fragment powieści przesyłała na służbowego laptopa, przenosiła na pendrive’a, kodowała. Czyżby jej pragnienia zaczęły się cudownie spełniać?

Nie chciałbym potencjalnych czytelników powieści Katarzyny Kowalewskiej pozbawić przyjemności bliższego poznania sympatycznych dziwaków z Klubu Czterech Piór, a przede wszystkim odmienionego męża Flory. Czy Bartosz Nowak stał się rzeczywiście kopią Barnaby Nowakowskiego? Czy objawił się u niego jakiś szósty zmysł albo dar jasnowidzenia? Flora mogła przekonać się tylko w jeden sposób – brnąc dalej w opisywanie idealnych przeżyć Felicji i Barnaby, by obserwować, jak wpływają one na poczynania Bartka. I wtedy wpadła na szalony pomysł: Felicja w wymyślanej przez nią książce musi oznajmić Barnabie, że jest w ciąży. Idealny Barnaba na pewno oszaleje z radości, ale czy tak samo zareaguje Bartek? Zechce się do niej zbliżyć? Czy Flora i jej mąż zaczną wreszcie rozmawiać o uczuciach, o swoich głęboko skrywanych emocjach i potrzebach?

W pewnym momencie ta pełna humoru i wzruszeń historia, nasycona dowcipnymi dialogami i subtelnym sarkazmem, zaczęła się zmieniać, poważnieć, bo o poważnych problemach małżeńskich nie da się dowcipkować bezustannie. Czy Lucynka ma męża, który ją bije? Dlaczego Tom mówi tak dziwacznie? Jak się ułoży związek partnerski Dżastiny i Tamary? Katarzyna Kowalewska pisze lekko i przyjemnie także o sprawach trudnych, skomplikowanych. Książkę z powodzeniem można zabrać na wakacje, ale nie uciekniemy od takich problemów, jak poronienia, odmienne związki seksualne, choroby nowotworowe, brak czułości, oziębłość czy choćby braki mieszkaniowe dla młodych małżeństw. Ale od czego są bliscy? Od czego przyjaciele, na których zawsze można liczyć w trudnych momentach. Po burzy zwykle wychodzi słońce i tego musimy się trzymać. W życiu i w literaturze. Bohaterowie książki, gdy potrzebują ratunku, zawsze się odnajdą. Obserwujemy ich nie tylko w chwilach beztroskich, codziennych, gdy paplają bez składu i przygadują sobie, popijając wino i herbatę, lecz także w momentach próby, gdy codzienność eksploduje i trzeba działać szybko i skutecznie. Ich sprawy opisane zostały delikatnie, subtelnie, nawet te najtrudniejsze. Powieść ma dzięki temu niebywały urok i nie przestaje być prawdziwa. No, chyba że chodzi o fragmenty z Barnabą, ale one przecież są w kontrze, muszą być na swój sposób celowo słodkie.

Przeczytałem i polecam!

Czy zmieniłem zdanie o komediach romantycznych? No raczej… nie. Ale przecież powieść Katarzyny Kowalewskiej to nie komedia i nie taka zwariowana, skoro prawdziwa. No i nie taka romantyczna, skoro w związku ma się pojawić rozwrzeszczane dziecko. I w końcu się pojawi… przyszywane!!! Gdybyście mieli jeszcze jakieś wątpliwości, to ja w ten sposób składam wyrazy uznania Katarzynie Kowalewskiej, że potrafiła świetnie napisać o małżeństwie i problemach małżeńskich, tworząc swój własny gatunek literacki – w niepodrabialnym stylu Kowalewskiej.

Aha, i jeszcze à propos tytułu recenzji. Dlaczego ta cholerna ścieżka wzdłuż torów ma jakąś magiczną moc? Tak pomyślała Flora, gdy dogoniła Bartka samotnie idącego wzdłuż torów kolejki WKD w stronę Warszawy. To właśnie wtedy po pierwszych jego słowach zorientowała się, że mąż już się na nią nie gniewa. Dowiedzcie się jednak sami, za co. To tam wyjaśnili sobie, co naprawdę ich łączy i że od tego spotkania przy torach już zawsze i od razu będą mówili sobie, co ich boli. Tyle i aż tyle. Magia uczuć działa!

KATARZYNA KOWALEWSKA. Miłośniczka książek, lata, morza, punk rocka i badmintona. Mieszka w Grodzisku Mazowieckim z mężem, córeczką i dwoma psami, Szyszką i Burkiem. Zaczynała jako felietonistka w portalu sportowym. Zadebiutowała powieścią łotrzykowską „Pijany skryba”. Jej opowiadania ukazały się w antologiach „Autostop(y). Dziesięć opowiadań o wolności”, „Obiecaj”, „Bierz mnie”, „Memento” i „Czytanie ziemi”. Powieści „Pudełko z pamiątkami” (2020) i „Podmiejski na koniec świata” (2021), bardzo dobrze przyjęte przez czytelników i recenzentów, zapoczątkowały jej przygodę z literaturą obyczajową. W ubiegłym roku w sekwencji Pan Book na stronie LADY’S CLUB ukazał się nasz wywiad z autorką pt. „Marzy mi się napisanie polskiej wersji Bridget Jones”. Można go przeczytać tutaj: https://ladysclub-magazyn.pl/pan-book/marzy-mi-sie-napisanie-polskiej-wersji-bridget-jones-wywiad/. Komedia romantyczna „Ratunku! Wymyśliłam męża” (2022) ukazała się niedawno pod patronatem LADY’S CLUB. Więcej o pisarce można dowiedzieć się z jej profili na Facebooku www.facebook.com/kowalewskafanpage, Instagramie www.instagram.com/katarzyna_kowalewska_autorka i ze strony domowej www.katarzynakowalewska.pl.

KONKURS CZYTELNICZY

Dzięki uprzejmości Zysk i S-ka Wydawnictwa (www.zysk.com.pl) ogłaszamy dla Czytelników LADY’S CLUB konkurs, w którym można zdobyć 5 egzemplarzy książki Katarzyny Kowalewskiej „Ratunku! Wymyśliłam męża”. Otrzymają je ci z Państwa, którzy pierwsi odpowiedzą na pytanie: Jak się nazywa i jaką funkcję pełni obiekt w Grodzisku Mazowieckim, który uzyskał I miejsce i tytuł Budowy XXI wieku w znanym ogólnopolskim konkursie inwestycyjnym? Odpowiedzi wysyłajcie na adres: redakcja@ladysclub-magazyn.pl.

REGULAMIN

1. Nagrodę w konkursie stanowi 5 książek Katarzyny Kowalewskiej „Ratunku! Wymyśliłam męża”, ufundowanych przez Zysk i S-ka Wydawnictwo.

2. Rozdanie przewiduje 5 zwycięzców – każdy z nich otrzyma po jednym egzemplarzu książki.

3. Rozdanie trwa od 22 czerwca 2022 roku do wyczerpania nagród.

4. Do rozdania można zgłosić się tylko raz.

5. Zadanie polega na udzieleniu odpowiedzi na pytanie dotyczące miasta, w którym toczy się akcja książki: Jak się nazywa i jaką funkcję pełni obiekt w Grodzisku Mazowieckim, który uzyskał I miejsce i tytuł Budowy XXI wieku w znanym ogólnopolskim konkursie inwestycyjnym?

6. Spośród nadesłanych odpowiedzi redakcja wyłoni 5 zwycięzców.

7. Wyniki zostaną ogłoszone pod recenzją książki na stronie LADY’S CLUB.

8. Zwycięzcy mają 3 dni na przesłanie na adres redakcja@ladysclub-magazyn.pl swoich danych do wysyłki nagrody drogą pocztową; w przypadku braku takiej informacji w wyznaczonym czasie zostanie wybrana kolejna osoba.

Napisano w Pan Book

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress