Wydawca określił ten tom wspomnień mianem „jednego z najbardziej krakowskich pamiętników”. Ale jest on dla wszystkich, nie tylko dla Krakusów, bo to kronika niezwykłych czasów. „Stare klisze” Leopolda Starzewskiego powstały podczas II wojny światowej, w ograniczeniach spowodowanych kataklizmem najazdu niemieckiego i okupacji, a także w niepewności co do ostatecznego kształtu pamiętnika, jak i własnego losu autora. Ten tom – jak zauważył autor opracowania i posłowia, prof. Waldemar Łazuga – nasuwa skojarzenia ze „Znasz-li ten kraj” Tadeusza Boya-Żeleńskiego, przyjaciela Starzewskiego, ale jest zupełnie inny, inaczej charakteryzuje znane postaci, odmiennie oświetla słynne sprawy i wydarzenia. Stąd jego ogromna wartość, także dla współczesnego czytelnika.

Ciekawostką może być to, że ów „jeden z najbardziej krakowskich pamiętników” powstał na Saskiej Kępie w Warszawie, w willi należącej do Starzewskiego, „Jakże wiele wydarzyło podczas mojego życia!” – wzdychał autor, mając na myśli okres objęty wspomnieniami, czyli czas życia jego matki i swój własny między rokiem 1850 a 1940. „Był epoką, w której we wszystkich dziedzinach (…) zaszło więcej niż przez całe wcześniejsze tysiąclecia. Niemal wszystkie wynalazki, począwszy od parowozu, powstały w ciągu tych stu lat: lampa naftowa, telegraf, sucha destylacja węgla, z której otrzymywano gaz, benzynę, farby anilinowe, a także bez liku środków lekarskich, jak antypiryna, aspiryna i inne. Telefon, gramofon, sztuczne nawozy, rad, radio, dynamit, motor spalinowy, aeroplan, łódź podwodna, gazy trujące. A nade wszystko – zupełnie nowe prawa ludzkości, początkowo oparte na poszanowaniu godności ludzkiej, wyrażonym w pierwszych ustawach liberalnych, aż do zupełnego jej zatracenia i traktowania ludzi jak rzeźne bydło”.
Słowa te skreślił człowiek, którym był przedstawicielem Młodej Polski, przyjacielem Boya, Wyspiańskiego, Mehoffera, Witkacego i plejady gwiazd tamtego pokolenia. „Zielonobalonikowcem”, a zarazem austriackim dygnitarzem kolei, a po 1918 roku ministerialnym urzędnikiem i zdolnym przedsiębiorcą. Leopold Starzewski był też kuzynem i bratem postaci głośnych na przełomie XIX i XX wieku, poczynając zwłaszcza od Rudolfa Starzewskiego, długoletniego redaktora naczelnego „Czasu” (w „Weselu” Wyspiańskiego upamiętnionego jako Dziennikarz), opiekuńczego ducha starego Krakowa, a kończąc na Tadeuszu, przyrodnim bracie, podczas I wojny światowej pierwszym kanclerzu polskiego Skarbu, członku Naczelnego Komitetu Narodowego, notariuszu i znanym kolekcjonerze dzieł sztuki.
Jak wiemy, pamiętniki powstają z różnych powodów. Często stanowią one próbę uchwycenia chwil, które dawno minęły, oceny wydarzeń, a także rozrachunku z własnym życiem. Publikacja „Starych klisz” to swoista rozmowa autora z przeszłością, a także z samym sobą. Pamiętnik Leopolda Starzewskiego powstawał, jak wspomnieliśmy, w trudnych warunkach wojennych, a także w okresie powojennym, w czasach komunistycznych, niezbyt sprzyjających tego rodzaju „sanacyjnym” wynurzeniom. Autor, pochodzący z rodziny „Wunderkindów”, opowiada o czasach, które odeszły w zapomnienie, i o ludziach, którzy nadawali ton życiu społecznemu, artystycznemu i intelektualnemu. W mistrzowski sposób oddaje atmosferę starego Krakowa i postaci, które go tworzyły. „Zaskakujące są szczerość, otwartość, a także wiwisekcyjna głębia wspomnień” – jak określił to edytor pamiętnika. „Stare klisze” (…) rodziły się w zmaganiu z myślą i słowem. W pamięci „postrzępionych nitek”. W gąszczu opowieści. W znoju poprawek i uzupełnień. W nawale anegdoty (…). W intencji opowiedzenia jak najwięcej. W permanentnym zwątpieniu we własne siły”. A jednak udało się autorowi powtórzyć historię, rozliczyć i ocenić ludzi i zdarzenia, przeżyć jeszcze raz wszystko na nowo, wiele rzeczy i osób wybronić (i zdeprecjonować). Coś tam usprawiedliwić, dopowiedzieć i – czemu nie? – poprawić. Powstało dzięki temu wspomnieniowe i fascynujące dzieło pełne tęsknoty za minionym, będące na swój sposób atakiem i obroną (jak na sali sądowej), nostalgiczną rozprawą ze swoimi czasami, ze środowiskiem, w jakim przyszło mu żyć i – na końcu – także z samym sobą, ze swoimi osiągnięciami i grzechami (dzięki czemu to takie wzruszające).
Do tego tomu wspomnień wydawca dołączył wielu archiwalnych fotografii. Starannie wydana książka powstała przy wsparciu Fundacji Lanckorońskich oraz Fundacji im. Zofii i Jana Włodków.
Kończy się zaś ten tom fragmentem jednej z piosenek Boya-Żeleńskiego: Życie ludzkie na pozór to wielki kawał, / Nie jest on taki prosty, jak by się zdawał. / Ledwoś się wyznał na niem, jużeś jest starym draniem, / I kiedyś już rozumny, właźże do trumny!
Leopold Starzewski „Stare klisze. Wspomnienia”. Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2026. Redakcja naukowa Waldemar Łazuga, Joanna Ziętkiewicz-Kotz. Posłowie „Rozum swoje, dusza swoje” napisał historyk, prof. Waldemar Łazuga z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Oprawa twarda, stron 376. Premiera 14 kwietnia 2026. Książkę można zamawiać na stronie https://sklep.zysk.com.pl/stare-klisze.html.
KONKURS CZYTELNICZY
Dzięki uprzejmości Zysk i S-ka Wydawnictwa (www.zysk.com.pl) ogłaszamy dla Czytelników portalu LADY’S CLUB konkurs, w którym można zdobyć 1 książkę wspomnień Leopolda Starzewskiego „Stare klisze”. Otrzyma ją osoba, która najszybciej odpowie na pytanie: W którym znanym hotelu przyszedł na świat i wychowywał się w dzieciństwie autor omawianych przez nas wspomnień? Odpowiedzi wysyłajcie je na adres: redakcja@ladysclub-magazyn.pl.
REGULAMIN
1. Nagrodę w konkursie stanowi 1 książka wspomnień Leopolda Starzewskiego „Stare klisze”, ufundowana przez Zysk i S-ka Wydawnictwo.
2. Rozdanie przewiduje 1 zwycięzcę.
3. Rozdanie trwa od 11 kwietnia 2026 roku.
4. Do rozdania można zgłosić się tylko raz.
5. Zadanie polega na jak najszybszym nadesłaniu odpowiedzi na pytanie: W którtym znanym hotelu przyszedł na świat i wychowywał się w dzieciństwie autor omawianych przez nas wspomnień?
6. Spośród nadesłanych odpowiedzi redakcja wyłoni 1 zwycięzcę.
7. Wyniki zostaną ogłoszone pod informacją o książce na portalu LADY’S CLUB w sekwencji Pan Book.
8. Zwycięzcy mają 3 dni na przesłanie na adres redakcja@ladysclub-magazyn.pl swoich danych do wysyłki nagrody drogą pocztową; w przypadku braku takiej informacji w wyznaczonym czasie zostanie wybrana kolejna osoba.










