WIELKIE I NIEŚMIERTELNE DZIEŁO ANTONIEGO PATKA. Recenzja

STANISŁAW BUBIN

Godziny przemijają jedna za drugą. Znikają bezszelestnie. Nie uświadamiamy sobie tego, póki nie rzucimy okiem na zegarek. Wtedy wiemy, która godzina, jaki dzień. Ale niekiedy przy patrzeniu na zegarek dociera do nas również, że czas nieustannie płynie. Dla jednych jak szalony, dla innych powoli. Zależy, w jakim jesteśmy wieku. W młodości wydaje nam się, że mamy przed sobą wieczność. Kiedy dojrzejemy i starość nas otoczy, zaczynamy czas szanować. Nabieramy przekonania, że nasza ostatnia godzina gdzieś tam już majaczy na horyzoncie. Żałujemy, że nie docenialiśmy swojego czasu. Ciągle gdzieś spieszyliśmy się, powiadając, że czas to pieniądz. A przecież to życie. Całe życie, jakie mamy na ziemi. Zegarki pokazują to wyraźnie. Takie jak Antoniego Patka szczególnie. Podziwiajmy więc zegarmistrzów. Oni wartość godzin i czasu znają najlepiej. Znał i Patek, chociaż my nie znaliśmy Patka.

O życiu i działalności Antoniego Patka wiadomo bardzo mało. Niestety, do dziś zachowało się stosunkowo niewiele materiałów źródłowych – czyli podstaw pracy historyka, a nieliczne dostępne opracowania pełne są przekłamań i niedopowiedzeń. Takim zdaniem, wyjętym ze wstępu, rozpoczyna się biografia Antoni Patek. Zegarmistrz królów. Śladami życia, autorstwa Beniamina Czapli, historyka związanego z Biblioteką Śląską w Katowicach, pracownika naukowego Instytutu Badań Regionalnych. Autor, pasjonat zegarmistrzostwa, stale współpracujący z magazynem branżowym zajmującym się dziedzictwem inżynieryjnym czasomierzy, ubolewa, że Antoni Patek (1812-1877) jest w Polsce postacią historyczną bardzo słabo rozpoznawalną, a jeśli już – funkcjonuje raczej tak jak na świecie, jako luksusowa marka zegarków, czyli brand, logo, wizerunek szwajcarskiej firmy.

Do dziś zachowało się zaledwie kilka listów Antoniego, adresowanych do jego przyjaciół. Napisanie życiorysu fenomenalnego Polaka w oparciu o tak skąpe źródła nie było łatwe, wymagało przekopania wielu bibliotek i archiwów w Polsce i na świecie, odkrycia i zweryfikowania nowych dokumentów, współpracy z genewską spółką, z polską diasporą w wielu krajach, ze specjalistami zajmującymi się rozwojem zegarmistrzostwa. Dzięki wytrwałości i żmudnym kwerendom archiwalnym powstała jednak rzetelna, zajmująca biografia Antoniego Patka, który po ponad dwóch wiekach wychodźstwa (…) wraca do swojej Ojczyzny. Czyta się ją z ogromnym zainteresowaniem, zwłaszcza że Beniamin Czapla nie skupił się wyłącznie na Patku, lecz nakreślił jego losy na tle historii zniewolonej, rozdartej rozbiorami Polski, a także Europy po kongresie wiedeńskim, w czasie Wiosny Ludów i w drugiej połowie XIX wieku. Powstał więc portret na tle francuskiego i szwajcarskiego środowiska emigracyjnego. Poznajemy przy okazji dzieje produkcji zegarków, niektóre rewolucyjne rozwiązania inżynierskie stosowane w firmie Patka, szczegóły artystyczne konkretnych zamówień, na przykład dla znanego ówczesnego polonofila, lorda Dudleya Couttsa Stuarta.

Antoni Patek. Fotografia portretowa, lata pięćdziesiąte XIX wieku.

Książka podzielona jest na trzy części. Młodość Antoniego zajmuje pierwszą z nich. Poznajemy jego krąg rodzinny, śledzimy udział w powstaniu listopadowym i trasę ucieczki na Zachód po upadku patriotycznego zrywu przeciw carskiej Rosji. Druga część poświęcona jest życiu Polaków nad Jeziorem Genewskim w dziewiętnastym stuleciu, w tym uczestnictwu Patka w działalności politycznej Wielkiej Emigracji. Bodaj najciekawsza z mojego punktu widzenia i najlepiej udokumentowana jest część trzecia, skupiająca się na historii polskiego zegarmistrzostwa w Szwajcarii. Dzięki niej poznajemy ścieżki, jakimi Antoni doszedł do swej rękodzielni zegarmistrzowskiej, jak ją rozwinął, jak dbał o rozwój, jak układała mu się współpraca z Franciszkiem Czapkiem, a później z Adrienem Philippe’m, wreszcie jak pokonał genewską, a później paryską i londyńską konkurencję. Tworzenie renomy firmy to jednocześnie pokaz geniuszu przedsiębiorczego Polaka, który ze skromnego listopadowego powstańca i działacza emigracyjnego wyrósł na – dosłownie – zegarmistrza królów, potrafiącego zjednać dla swojej manufaktury odbiorców z najwyższych arystokratycznych sfer Europy i Ameryki.

Adrien Philippe (1815-1894), współpracownik Antoniego Patka.

Antoni Norbert Patek pochodził z rodziny szlacheckiej herbu Prawdzic, zamieszkałej na Lubelszczyźnie. Na świat przyszedł 14 czerwca 1812 roku we wsi Piaski Szlacheckie w parafii Tarnogóra jako syn Anny Piaseckiej i Joachima Patka, pisarza skarbowego Księstwa Warszawskiego przy magazynie solnym w Górze (obecnie Górze Kalwarii). Autor biografii z ogromnym trudem, w oparciu o niewiele zachowanych do dzisiaj informacji, zrekonstruował historię rodu Patków. Ojciec Antoniego w młodości poświęcił się karierze wojskowej i do takiej też przysposobił syna. Niedługo po narodzinach Antoniego wszyscy Patkowie opuścili dworek Piaseckich i przenieśli się w okolice Warszawy, gdzie w 1815 roku urodziła się jedyna znana siostra Antoniego – Katarzyna. Rodzina zamieszkiwała wtedy w stolicy przy ulicy Krzywe Koło. Co warte podkreślenia, Antoni jako syn średnio zamożnego szlachcica, piastującego służbę urzędniczą, otrzymał dość dobre wykształcenie, potwierdzone znajomością języków obcych i umiejętnością gry na kilku instrumentach muzycznych. W roku 1828 widzimy go już w mundurze, podjął bowiem służbę w 1. Pułku Strzelców Konnych. Trwała ona dwa lata, do końca 1830 roku. W nocy z 29 na 30 listopada wybuchło powstanie przeciwko imperium rosyjskiemu, które na zawsze przesądziło o losach Antoniego Patka i tysięcy rodaków. W kilka tygodni po wybuchu zrywu narodowego Patek został oficjalnie przeniesiony do 1. Pułku Jazdy Augustowskiej, stacjonującego wówczas w Łomży. Dzięki drobiazgowym monografiom powstania listopadowego wiadomo nieco o zaangażowaniu Antoniego w czyn zbrojny. Na przykład w kwietniu 1831 roku brał udział w zaciętej bitwie pod Liwem i w potyczkach około Zimnej Wody, co wiadomo ze wspomnień generała Dezyderego Chłapowskiego. Oczywiście pełny opis drogi bojowej Patka nie jest możliwy do odtworzenia, ale wiadomo po analizie źródeł, że uczestniczył w co najmniej dziewięciu bitwach i potyczkach, a także w obronie Warszawy. Zachowane do dziś dokumenty podają także, że został dwukrotnie ranny. W uznaniu zasług wojskowych podporucznik Patek otrzymał 3 października 1831 roku Krzyż Złoty Orderu Virtuti Militari.

Po upadku antycarskiego zrywu niepodległościowego z wieloma żołnierzami i oficerami musiał uciekać na Zachód w obawie przed zemstą i represjami ze strony zaborcy. Antoni z całym pułkiem jazdy augustowskiej oraz częścią jazdy krakowskiej trafił do Prus, do obozu internowania na lewym brzegu Wisły w okolicach Iławy. Później polskie kolumny emigracyjne, wspierane przez niemieckie Polenkomitees lub Polenvereine, szły dalej na Zachód, do granicy francuskiej.

Pod koniec roku 1831 widzimy już Antoniego Patka we Francji, gdzie podjął pracę zecera w drukarni w Amiens, co w późniejszych latach mocno zaważyło na jego zdrowiu (szkodliwy wpływ ołowiu). Dzielił wówczas ciężki tułaczy los wielu Polaków skazanych na emigrację. Po roku pobytu złożył u mera miasta prośbę o wyrażenie zgody na wyjazd i oto w listopadzie 1835 roku znalazł się w Genewie. Dlaczego tam? Jeszcze w Amiens poznał bowiem Thomasa Moreau Devimesa, z którym bardzo się zaprzyjaźnił. Przyjął on go za przyjaciela, a nawet jak za syna – zapisał w pamiętniku Henryk Nakwaski, jeden za osiadłych w helweckiej krainie Polaków. Początkowo Antoni zamieszkał w domu Moreau w Versoix koło Genewy i zajął się handlem winami, a także uczył się malarstwa u pejzażysty Alexandre’a Calame’a. W tym czasie pod wpływem Moreau zaczął się jednak coraz bardziej interesować zegarmistrzostwem. Kupował gotowe mechanizmy zegarków, oprawiał je w eleganckie, ozdobne koperty i sprzedawał z zyskiem. Jako człowiek szlachetny, wykształcony i godny zaufania żywo uczestniczył również w życiu szwajcarskiej Polonii. Znalazł i czas na sprawy prywatne – poznał wtedy i pokochał (z wzajemnością) siostrzenicę Thomasa Moreau, młodą Francuzkę Marie Adélaide Denisard. Wesele w lipcu 1839 roku było huczne, na sto osób, uczestniczyła w nim cała genewska Polonia.

Archiwalna fotografia z rękodzielni zegarków Philippe & Co w Genewie.

Rok 1839 był bardzo ważny w życiu Patka także z tego powodu, że uzyskał wówczas – po pokonaniu niełatwej urzędniczej drogi – zgodę władz na szwajcarską naturalizację oraz dlatego, że wtedy (1 maja) powstała jego pierwsza zegarmistrzowska spółka z polskim emigrantem czeskiego pochodzenia Franciszkiem Czapkiem, również powstańcem listopadowym. Manufaktura Patek, Czapek & Cie (trzecim udziałowcem był Moreau) tworzyła zegarki głównie z myślą o polskiej emigracji i arystokracji. Kieszonkowe chronometry umieszczane były w kopertach z grawerowanymi wyobrażeniami Adama Mickiewicza, Tadeusza Kościuszki, Mikołaja Kopernika, księcia Józefa Poniatowskiego, Zygmunta Krasińskiego, papieży, Matki Boskiej Ostrobramskiej czy Czarnej Madonny z Jasnej Góry. Początkowo spółka rozwijała się z ogromnym trudem, lecz dzięki nieustępliwości Patka i jego talentowi marketingowemu (jak rzeklibyśmy współcześnie), a także dzięki sukcesom na wystawach międzynarodowych w Londynie, Paryżu i Nowym Jorku znacznie powiększyła grono nabywców. Czasomierze firmy Patek, Czapek & Cie stały się popularne także na targach w Lipsku i Warszawie. Niestety, powodzeniu wyrobów z tej rękodzielni nie sprzyjały konflikty w łonie zarządu firmy. Prasa ówczesna, krajowa i europejska, coraz częściej pisała o konfliktach pomiędzy Patkiem a Czapkiem. Dawniej towarzysze wręcz nierozłączni, teraz zaczęli drzeć szaty niemal o wszystko, zwłaszcza zaś o długotrwałe wyjazdy Czapka do Czech i zaniedbywanie firmy. W końcu w kwietniu 1845 roku obaj podjęli decyzję o rozejściu się i rozwiązaniu umowy. Czapek założył nową spółkę, a Patek odetchnął, bo skończył się okres szkodzenia renomie jego firmy. Niedługo potem Antoni wszedł w porozumienie z polskim emigrantem Wincentym Gostkowskim i utalentowanym francuskim zegarmistrzem Adrienem Philippe’m, wynalazcą stosowanego do dzisiaj mechanizmu nastawczo-naciągowego z koronką, to jest z pokrętłem pozwalającym nakręcić mechanizm i ustawić godzinę. Ten mechanizm sprawił, że odtąd kluczyki do nakręcania zegarków stały się zbędne. Tak powstała spółka Patek & Cie w Genewie.

Chronometr z fabryki zegarków Patek Philippe w Szwajcarii.

Rozgłos sławnej firmy polskiej, ustalonej w tym mieście w ciągu bieżącego stulecia, dał się poznać zaszczytnie na obu półkulach przemysłowego świata – napisał nie bez dumy Wincenty Gostkowski w liście do pisarza Józefa Ignacego Kraszewskiego. Produkty firmy Patek Philippe, jak zawsze, wyróżniały się pięknem, precyzją i niezawodnością. Od 1851 roku producent nazywany był zegarmistrzem królów. Pierwszą władczynią, która kupiła luksusowy czasomierz na wystawie światowej w Londynie (gdzie spółka otrzymała złoty medal), była królowa Wiktoria, która nosiła go jak broszkę przy sukni. Także duńska królowa Luiza obdarowała zegarkiem swojego męża w 25. rocznicę ślubu. Produkty Patka i Philippe’a oferują odtąd najlepsze sklepy jubilerskie Paryża, Londynu, Madrytu i Nowego Jorku. Kolekcjonerami zegarków Patka byli również książę Albert, car Mikołaj II, książę egipski Hussein Kamel, Wiktor Emmanuel III, Lew Tołstoj, Piotr Czajkowski, a w późniejszych latach Albert Einstein, Walt Disney, Pablo Picasso, Maria Skłodowska-Curie, papieże Pius IX i Jan Paweł II, sławni sportowcy i politycy, wśród nich (tfu!) nawet Putin.

Przedsiębiorstwo przez ponad sto osiemdziesiąt lat istnienia stało się synonimem luksusu i prestiżu, a to właśnie dzięki swojemu polskiemu założycielowi – Antoniemu Patkowi, o czym nieustannie trzeba przypominać, bo nawet w Szwajcarii, ba, w samej firmie, nie wszyscy dzisiaj o tym wiedzą. Beniamin Czapla w swojej książce znacząco przybliżył mało znane dotąd życie człowieka stojącego za sukcesem firmy Patek Philippe. Nie oznacza to, co często autor podkreśla na kartach biografii, że udało mu się życie Antoniego zbadać kompletnie. Pozostało wiele luk, które nadal czekają na historyków-odkrywców. Nie będzie to jednak łatwe, bo upływ dwóch stuleci, wojny światowe, pożary bibliotek i archiwów, mocno przerzedziły źródła i prawdopodobnie nigdy już nie uda się ustalić wszystkiego, na przykład osobowości twórcy firmy, jego wszystkich wojaży, pełnych relacji rodzinnych, kontaktów towarzyskich i politycznych. Może to i lepiej – pozostanie bowiem na zawsze legendą, a nie tylko międzynarodowym znakiem towarowym, którym opatruje się najdroższe zegarki świata („zwykłe” kosztują od czternastu tysięcy euro, te dla najzamożniejszych liczone są w milionach, a najcenniejszy „poszedł” na aukcji za ponad trzydzieści milionów dolarów). Autor biografii nie wybiega jednak w lata współczesne, nie epatuje cenami zegarków i nazwiskami wielkich, którzy je posiadają – podjął się trudu opisania życia i działalności Antoniego Patka i jest w tym dziele konsekwentny. Zdobył wiele informacji wcześniej niepublikowanych i bez emocji opisał złożone relacje i spory wewnątrz firmy, pomiędzy Patkiem, Gostkowskim i Philippe’m. Jak w życiu bywa, sukcesy miewają wielu ojców, a pieniądze dzielą ludzi, wyzwalając mnóstwo niezdrowych emocji. Spory, z czasem ostre, wychodzące na zewnątrz, poza firmę, dotknęły także udziałowców i ich rodziny. To równie zajmująca jak historia zegarków część tej biografii, w której autor nie zajmuje pozycji sędziego, lecz relacjonuje rozgrywki wspólników ze spokojem, obiektywnie, nie stając po niczyjej stronie. Zwłaszcza że akta wielu spraw wciąż są niepełne, a my skazani zostaliśmy na domysły.

Jeden z najdroższych zegarków na świecie – Patek Philippe Grandmaster Chime.

Jedno jest wszakże pewne – był Antoni Patek postacią niezwykłą, ogromnie uzdolnioną, z niebywałym wyczuciem artystycznego smaku i talentem biznesowym przewyższającym wielu mu współczesnych. A przede wszystkim do końca życia szczerym polskim patriotą, który dawał liczne świadectwa wierności ojczyźnie – zarówno w młodości, jak i w latach dojrzałych.

Zmarł 1 marca 1877 roku w wieku 66 lat w Genewie, naznaczony w ostatnich latach cierpieniami wynikającymi z nasilających się chorób reumatycznych. Zgon Patka spowodował falę reorganizacji w firmie. Obdarowane jego majątkiem dzieci (syn Leon i córka Maria), a także wdowa, nie inwestowali już jednak w firmę zegarmistrzowską. Leon Patek założył pierwszą spółkę wodno-kanalizacyjną w uzdrowisku Thonon, co ułatwiło rozwój kurortu i jego urbanizację. 1 lutego 1901 roku dawna firma Antoniego Patka po raz kolejny przekształciła się – tym razem w spółkę akcyjną Ancienne Manufacture d’Horlogerie Patek Philippe & Cie, z kapitałem zakładowym wynoszącym u progu dwudziestego stulecia półtora miliona franków szwajcarskich. W latach trzydziestych większą część udziałów marki wykupili bracia Charles i Jean Sternowie i w rękach potomków Sternów firma pozostaje do tej pory. Ale to już opowieść na osobną książkę.

Beniamin Czapla zrealizował postawione przed sobą zadanie – napisał bardzo ciekawą biografię Antoniego Patka i miejmy nadzieję, że dzięki niej owa postać historyczna na stałe zagości w świadomości Polaków. W pełni na to zasługuje.

Beniamin Czapla, Antoni Patek. Zegarmistrz królów. Śladami życia. Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2021, str. 352. Okładka twarda z obwolutą.

Napisano w Pan Book

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress