JESTEM BARDZO PRZYWIĄZANA DO SWOJEGO MIEJSCA NA ZIEMI. Wywiad

Z JOANNĄ JURGAŁĄ-JURECZKĄ, autorką opublikowanej właśnie przez Zysk i S-ka Wydawnictwo książki Na gorącym uczynku. Duchy artystów, rozmawia Stanisław Bubin

Czy praca z duchami artystów należała do przyjemnych? Policzyłem z grubsza, że w pani tomie pojawiło się dobrze ponad czterdzieści duchów… Ładne zgromadzenie! Zjawiskowe, rzec by można.

Tak, sporo postaci i wiele wątków, ale są to bohaterowie, którzy w jakiś sposób sami się „wprosili”. Pracowałam na przykład nad książką Kossakowie. Tango i przy okazji przytrafiały mi się w czasie archiwalnych badań różne sytuacje, czasem wręcz tajemnicze, jak słusznie pan mówi – zjawiskowe. Bo zjawiały się osoby, które poprzez dokumenty opowiadały mi fascynujące historie. A czy taka praca należy do przyjemnych? Oczywiście! To przecież moja pasja. I choć czytanie setek stron i opracowywanie, notowanie, potem analizowanie jest długotrwałe i żmudne – to jednak daje radość i satysfakcję.

Kiedy i w jakich okolicznościach zdecydowała się pani napisać książkę tak nietypową w pani dorobku twórczym? Zapragnęła pani pójść w ślady Tadeusza Boya-Żeleńskiego i Ferdynanda Hoesicka?

Zaczęło się od pisania felietonów dla „Głosu” – gazety dla Polaków mieszkających za Olzą. Tomek Wolff, naczelny, dał mi wolną rękę. Mogłam pisać o tym, co mnie samą najbardziej interesuje. A potem, kiedy zrodził się pomysł umieszczenia części tych tekstów w książce, powstały kolejne. Zaś jeśli chodzi o Boya i Hoesicka – zawsze uważałam, że ocalili smaczki. I chociaż naukowe i analityczne opracowania o artystach są bardzo ważne, to jednak mogą nużyć. Czemu więc nie opowiedzieć o zakochanym Mickiewiczu, wywoływaniu duchów u Ochorowicza w Wiśle, o Rydlu, którego Reymont podsumował jednym zdaniem – ten, który przedstawia literaturę od strony pyskującej? Może, jeśli kogoś te pozorne drobiazgi zainteresują, sięgnie głębiej.

Joanna Jurgała-Jureczka: Wielkim przeżyciem było dla mnie niespodziewane spotkanie z córką Glorii Kossak. Odbyło się w szczególnej scenerii i momencie. Na dachu hotelu Kossak w Krakowie – tuż obok Kossakówki – w zapadającym zmierzchu zasłuchana byłam w bardzo osobiste zwierzenia, a przed sobą miałam albumy rodzinne. Tak właśnie ożywia się przeszłość. FOT. ARCHIWUM DOMOWE

Pani książka to trochę felietonistyki, trochę wspomnień, trochę archiwaliów i anegdot… Jakim kluczem kierowała się pani przy doborze postaci?

Kierowałam się tym, co uważałam za najlepszy sposób opowiedzenia o poznanej dzięki dokumentom historii. Czasem starałam się stworzyć scenę, zbeletryzować i ożywić, innym razem była to refleksja o zatrzymanym w kadrze momencie szczególnej rozmowy średniowiecznego świętego ze współczesnym nastolatkiem.

W książce pojawiają się fascynujące postaci – ikony polskiej kultury, nazwiska znane, jak Maria Konopnicka, Adam Mickiewicz, Adam Asnyk, Władysław Stanisław Reymont, Stanisław Wyspiański, Kossakowie w szerokim wachlarzu. Dla mnie cenne jest także przybliżenie osób dziś już zapomnianych, jak Maksymilian Gumplowicz, Maria Dulębianka, Laura Pytlińska, Maria Wielopolska, Julian Klaczko… Odegrali ważną rolę w historii, bez nich być może wielcy nie byliby tacy wielcy. Kto z nich, pani zdaniem, powinien doczekać się swoich biografów? Może każdy po kolei, może wszyscy?

Bardzo ciekawa, a jednocześnie wciąż zbyt mało znana jest biografia Juliana Ochorowicza. To jego w Lalce sportretował Prus jako Ochockiego i to jemu kazał zawołać: Oszaleję, albo przypnę ludzkości skrzydła! Tak było, bo szaleństwem nazywano jego badania, a on wyprzedzał swoją epokę. Mówi się, że był ówczesnym Teslą. Warto byłoby też pamiętać o Klaczce, o Wielopolskiej… Właściwie o wszystkich, których pan wymienił.

Która z peregrynacji archiwalnych i podróży literackich dostarczyła pani najwięcej emocji? Co lub kto stał się największym odkryciem? Z jakich względów?

Wielkim przeżyciem było dla mnie niespodziewane spotkanie z córką Glorii Kossak. Odbyło się w szczególnej scenerii i momencie. Na dachu hotelu Kossak w Krakowie – tuż obok Kossakówki – w zapadającym zmierzchu zasłuchana byłam w bardzo osobiste zwierzenia, a przed sobą miałam albumy rodzinne. Tak właśnie ożywia się przeszłość. Niezapomnianym momentem było też przypadkowe – choć przecież nie ma przypadków – odkrycie w archiwum, kiedy zobaczyłam… ducha. Opowiadam o tym wszystkim w książce.

Joanna Jurgała-Jureczka: Często doktoranci, magistranci padają na kolana przed bohaterem swojej pracy. Znam ten stan, też pisywałam w podobnym tonie. Trzeba było czasu, żeby zacząć patrzeć inaczej. FOT. ARCHIWUM DOMOWE

Czy wchodząc w rolę odbrązawiacza posągowych postaci autor nie powinien się wahać przed ujawnieniem (jeśli dotrze do nowych faktów) spraw wstydliwych lub krępujących? Na przykład gdy okaże się, że autorka lub autor należeli do kręgu osób kochających inaczej (LGBT)? Albo że współpracowali z wrogami ojczyzny, byli tchórzami lub krzywdzili bliskich? Musiała pani rozstrzygać takie dylematy?

Od lat takie dylematy muszę rozstrzygać, bo od lat piszę o historii. Czasem ujawniam bardzo ogólnikowo, nie wdając się w szczegóły. A czasem pewne rzeczy przemilczę, ponieważ zdarza się, że ktoś z rodziny powierza mi tajemnicę prosząc, żebym jej nie ujawniała. Wówczas takiej obietnicy dotrzymuję, choć jej ujawnienie byłoby smaczkiem, a nieraz i sensacją.

A teraz poradnik dla początkujących biografów: jak pisać o wielkich, żeby nie pisać na klęczkach, nie zaglądać im stale pod kołdrę, nie cukrować? Czyli jak odkurzać pomniki, żeby nie uszkodzić, a ożywić postaci, nadać im rumieńców?

Z wyczuciem! Ze świadomością, że to ludzie żywi, choć są po tamtej stronie rzeki życia. Że nie o plotkowanie chodzi, ale o rzetelną wiedzę. I ta wiedza jest podstawą. Najpierw trzeba koniecznie dowiedzieć się jak najwięcej, potem próbować zrozumieć, może nawet polubić i opowiedzieć o kimś tak, żeby zaciekawić, zaskoczyć, wzruszyć.

Jedno jest pewne – tak o pani bohaterach w szkole nigdy się nie mówiło i nie uczyło! A szkoda. Czy pani książka może być metodycznym poradnikiem dla polonistów i historyków? Zachętą do własnych poszukiwań? Poleciłaby ją pani uczniom starszych klas? W jakim celu?

Uczniowie klas starszych i nauczyciele mogą poszukać w niej rzeczy, które przełamią „szkolne widzenie”. Gombrowiczowskie Słowacki wielkim poetą był pokutuje do dzisiaj, często dlatego, że nie ma czasu na licznie guzików w kamizelce wieszcza. Liczenie guzików zarzucano Hoesickowi i ma to stwierdzenie, oczywiście, wymiar metaforyczny – ale szlafrok Konopnickiej, sny i romanse Mickiewicza, miłość Przybosia i tragiczna śmierć jego dziewczyny, to przecież ciekawe. A skoro ciekawe, czemu nie uzupełnić wiedzy podręcznikowej?

Dla nas, mieszkańców południa kraju, zwłaszcza Śląska Cieszyńskiego, ważne są także okruchy archiwalne związane z artystami, którzy tutaj bywali i mieszkali, że wymienię Juliana Przybosia, Juliana Ochorowicza czy Kossaków. Pani też tu mieszka, więc to ukłon w ich stronę? Chęć popularyzacji regionu, przydanie znaczenia Wiśle, Skoczowowi, Górkom Wielkim, Cieszynowi?

Jestem bardzo przywiązana do swojego miejsca na ziemi. To kraj podobno zrodzony z uśmiechu Boga, jak napisała Zofia Kossak, a powtórzył za nią Morcinek. Tak się składa, że Śląsk Cieszyński może pochwalić się obecnością znanych literatów. Napisałam kiedyś książkę Historie zwyczajne i nadzwyczajne, która o tym opowiada. Temat jest mi bliski od wielu lat.

Co jest, pani zdaniem, dobre dla ludzi zaklętych w pomniki, a co im szkodzi? Dlaczego u hagiografów pojawia się chęć zamiatania pod dywan faktów nie pasujących do założonego z góry obrazu?

Szkodzi pisanie laurek. Często doktoranci, magistranci padają na kolana przed bohaterem swojej pracy. Znam ten stan, też pisywałam w podobnym tonie. Trzeba było czasu, żeby zacząć patrzeć inaczej. Jeśli powiem, że Asnyk nie należał do mężczyzn zadbanych i eleganckich, ale za to był wrażliwy i mądry, że dostał kosza i był zlekceważony, to przecież w niczym nie umniejsza wartości jego cudownych miłosnych wierszy. Jeśli ujawnię, że Konopnicka rozkochała w sobie młodego naukowca, a wszystko skończyło się dramatycznie, może spowoduję, że ktoś zechce się dowiedzieć, kim ona była. Bo dzisiaj jej dawna ogromna popularność znacznie już przywiędła.

No i pytanie końcowe: czy nadal będzie pani kontaktowała się z duchami artystów? Łapała ich na gorącym uczynku? Czy powstanie kolejny sznur literackich perełek o wybitnych postaciach polskiej kultury przy okazji zamierzonych peregrynacji archiwalnych?

Dopiero co wróciłam z warszawskich Powązek, stanęłam nad grobem Magdaleny Samozwaniec. Bo od grobów zaczynam ożywianie postaci. Niech to wystarczy za odpowiedź. Jak się pan domyśla, powiedziałam – tak.

Dziękuję za rozmowę.

JOANNA JURGAŁA-JURECZKA. Historyk literatury, autorka Tajemnic prowincji, Siedmiu spódnic Alicji. Od dwudziestu siedmiu lat pisze o rodzinie Kossaków (Zofia Kossak. Opowieść biograficzna, Kobiety Kossaków, Kossakowie. Biały mazur, Kossakowie. Tango). Była dziennikarką, kierownikiem Muzeum Zofii Kossak-Szatkowskiej w Górkach Wielkich. Jest laureatką Śląskiej Nagrody im. Juliusza Ligonia.

KONKURS CZYTELNICZY

Dzięki uprzejmości Zysk i S-ka Wydawnictwa (www.zysk.com.pl) ogłaszamy dla czytelników LADY’S CLUB konkurs, w którym można zdobyć 3 egzemplarze książki Joanny Jurgały-Jureczki Na gorącym uczynku. Duchy artystów. Otrzymają je ci z Państwa, którzy pierwsi odpowiedzą na pytanie: Jak nazywała się poetka, wieloletnia sekretarka Marszałka, która lekceważyła swoje wiersze, mawiając, że urząd to jej zawód, sens życia i dom? Odpowiedzi wysyłajcie na adres: redakcja@ladysclub-magazyn.pl.

REGULAMIN

1. Nagrodę w konkursie stanowią 3 egzemplarze książki Joanny Jurgały-Jureczki Na gorącym uczynku. Duchy artystów (stron 320), ufundowane przez Zysk i S-ka Wydawnictwo.

2. Rozdanie przewiduje 3 zwycięzców – każdy z nich otrzyma po jednym egzemplarzu książki.

3. Rozdanie trwa od 24 marca 2022 roku do wyczerpania nagród.

4. Do rozdania można zgłosić się tylko raz.

5. Zadanie polega na udzieleniu odpowiedzi na pytanie dotyczące książki: Jak nazywała się poetka, wieloletnia sekretarka Marszałka, która lekceważyła swoje wiersze, mawiając, że urząd to jej zawód, sens życia i dom?

6. Spośród nadesłanych odpowiedzi redakcja wyłoni 3 zwycięzców.

7. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 7 dni pod recenzją książki na stronie LADY’S CLUB.

8. Zwycięzcy mają 3 dni na przesłanie na adres redakcja@ladysclub-magazyn.pl swoich danych do wysyłki nagrody drogą pocztową; w przypadku braku takiej informacji w wyznaczonym czasie zostanie wybrana kolejna osoba.

Książki w naszym konkursie czytelniczym otrzymali: Iwona Nikodemska z Łodzi, Anna Lichosyt z Wrocławia, Teresa Wolaj z Ligoty. Gratulujemy!

Napisano w Pan Book

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress