PAULINA MŁYNARSKA ZAPRASZA NA MATĘ Recenzja

STANISŁAW BUBIN

Tytuł jest genialny. W trzech wyrazach zawiera wszystko, o czym jest książka. Oto Moja lewa joga Pauliny Młynarskiej. Zaimek dzierżawczy moja umieszczony został na początku, ponieważ nie jest to publikacja wyłącznie o jodze, w każdym razie nie tylko o jodze, lecz przede wszystkim o samej Paulinie Młynarskiej. Słowo lewa z kolei to przymiotnik określający lewicowy (inni pogardliwie powiedzieliby lewacki) charakter poglądów autorki – politycznych, społecznych, gospodarczych, z czym zresztą ona się nie kryje, będąc zaangażowaną społecznie feministką, znaną między innymi z aktywnej walki o prawa kobiet. No i wreszcie joga, słowo powszechnie znane, odmieniane przez wszystkie przypadki, modne, nadużywane i często fałszowane, ale dla Pauliny Młynarskiej ważne. Praktykuje jogę regularnie, bo jest ona dla niej azylem, schronieniem przed niegodziwościami świata, przed bólem i cierpieniem. Jest również ożywczym zdrojem, twórczą jakością, ustaloną drogą do nowego, z powodzeniem wykonywanego zawodu. Oto dlaczego Moja lewa joga jest tytułem genialnym.

A sama książka?

Książka jest dla wszystkich, lecz nie wszyscy przez nią przejdą, to trzeba od razu powiedzieć, choćby z powodu tego lewicowego kwantyfikatora. Lewa joga brzmi jak lewa noga, taki mimowolny rym, a nogą można trącić, skrobnąć, nawet kopnąć. Autorka nie kopie, spokojnie, ale kiedy pisze na przykład o polskim Kościele, ponosi ją pasja, czemu wcale się nie dziwię. Skala pedofilii w Kościele katolickim jest w Polsce szeroko znana i opisana, a mimo to miliony ludzi nadal posyłają swoje dzieci do chrztu, komunii i na katechezę. Z jakichś mrocznych powodów Polki i Polacy masową wyrażają przyzwolenie na krzywdzenie najsłabszych. Wolą się okłamywać, że to się dzieje gdzieś daleko, zupełnie poza nimi, wolą nic nie zmieniać – dziwi się autorka. Co to ma wspólnego z jogą? Otóż ma! W praktyce jogi klasycznej obecne są jamy i nijamy, zalecenia moralne i etyczne, a jedna z jam – jama sadhana – składa się z pięciu praktyk społecznych. Nie będę ich wymieniał z nazw oryginalnych, opisane są w książce, powiem tylko, że praktyki społeczne polegają na niekrzywdzeniu, mówieniu prawdy, niekradzeniu, wstrzemięźliwości (rozumianej jako nietrwonienie energii na byle co), nieposiadaniu (to znaczy wolności od chciwości). Teraz już wszystko jasne. Joga to nie religia, joga to życie, rzeczywistość, psychoterapia, oczyszczenie, ścieżka rozwoju, sposób na utrzymanie sprawnego umysłu i ciała do późnej starości. Joga i kościół doskonale się uzupełniają, nie przeszkadzają sobie w poszukiwaniach duchowych. Czemu więc joga nie podoba się księżom? Bo pozwala na niezależność, na pracę nad sobą. Bo joga to nakaz mówienia, jak jest naprawdę, konieczność ujawniania absurdów i okrucieństw w otaczającym nas matriksie, sztuka utrzymywania dystansu od polityki, władzy i pospolitych kłamców, a więc także od funkcjonariuszy kościoła.

Paulina Młynarska. FOT. TATIANA JACHYRA

Jeśli ktokolwiek z nas myślał do tej pory, że joga to wygodna markowa mata na podłodze, celebrytka w telewizorze wysyłająca do nas „pozytywną energię”, polecająca batony i kosmetyki własnej marki, że to zapach indyjskich kadzidełek albo debilnie przylepiony do buzi uśmieszek osóbki siedzącej w pozycji kwiatu lotosu, to po lekturze książki Pauliny Młynarskiej będzie już wiedział, jak bardzo się mylił. Trzeba umieć odróżnić, kto naprawdę uczy, a kto tylko powiela schematy i krzywdzi. Joga nie oddala od życia, nie zapędza w nirwanę, w jakieś dalekie metafizyczne rejony, lecz joga jest życiem, jego pełnią. To normalna, sprawdzona przez wieki praktyka fizyczna i psychiczna, rodzaj aktywności pozwalającej na bezpieczne żeglowanie po mętnych, niespokojnych wodach codzienności. Taka joga pozwala bez kłopotów pogodzić ze sobą wszystko: działalność społeczną i zawodową, praktykę i teorię, obowiązki i pasje. Pod warunkiem oczywiście, że naszymi nauczycielami nie będą oszuści i hochsztaplerzy z telewizji i internetu. Dlatego autorka z mocą podkreśla: Mam w nosie pięknie wykonane asany, markowe stroje i ględzenie o „dobrych wibracjach”. Ważne, by zmęczona, permanentnie spięta, przeciążona, poraniona, często bardzo samotna (mimo licznej rodziny i znajomych) kobieta miała dokąd się udać po wytchnienie i oparcie. Żeby tam mogła sobie z serca popłakać. Poczuć siebie. Bezpiecznie zrzucić pancerz ochronny. Rozmasować, rozgrzać, rozruszać obolałe ciało, a potem wziąć głęboki oddech, wypuścić powietrze i pobyć spokojnie w ciszy.

Pokochałam jogę za jej otwartość – zapewnia Paulina Młynarska. FOT. TATIANA JACHYRA

Książka Pauliny Młynarskiej nie jest jednak, jak można by pomyśleć po tych cytatach, zbiorem pięknych deklaracji i dobrych chęci. Autorka przystępnie wykłada reguły jogi, konfrontuje je z rzeczywistością tu i teraz, określa ich ogromną przydatność dla normalnego życia, dla konieczności przetrwania tego, co złe, niedobre, męczące, fałszywe i zakłamane. Tu i teraz nie odnosi się tylko do kraju rodzinnego, lecz także do współczesnego świata ogarniętego przemianami. Na przykład do konieczności przetrwania i dostosowania się do epidemii. Autorka z wprawą światowej reporterki, ciekawie i z dyskretnym humorem, opisuje swoje przygody pomiędzy koronawirusem w Indiach (w Azji w ogóle), na Krecie i w Polsce (w Europie w ogóle). Opowiada, jak musiała przenieść się z realu do wirtualu i ponownie zasiąść – z obrzydzeniem, jak twierdzi – przed kamerą, by kontynuować szkołę jogi online dla swoich podopiecznych. I jak joga pozwoliła jej dostosować się do zmienionych warunków. Z pasją wyraża również swój ostry „wkurw” na to, co dzieje się u nas i na świecie. Z jej magicznej Krety, na której mieszka od trzech lat, całkiem dobrze wszystko widać, jasno i wyraźnie. Greckie oddalenie jest doskonałą perspektywą dla oceny Polski pod rządami pisowskiej partii, sprzeciwu wobec niszczenia demokracji, nieposzanowania praw kobiet, pryskania gazem, łamania kobietom rąk i bicia ich przez policję pałkami teleskopowymi, dewastacji obyczajów i praw, niszczenia przyrody, co doskonale wyraziła w rozdziale Jogini, ale czasem wkurwini, czyli jogiczne jest polityczne. Można jej tylko pozazdrościć, gdy z westchnieniem ulgi pisze, że miała wielkie szczęście, odnajdując swoją ścieżkę ku jodze.

Może dla nas też nie jest jeszcze za późno?

Moja lewa joga wymyka się regułom gatunkowym, bo to i poradnik, i fragment autobiografii, i – jak zawsze u Pauliny Młynarskiej – manifest przekonań. Publikacja świetnie przygotowana pod względem edytorskim, pełna ciekawych informacji (także w przypisach) oraz zdjęć z prywatnego archiwum autorki. Nie sięgną po nią prawicowcy, to rzecz pewna, ponieważ hejtują Paulinę Młynarską od dawna (a może sięgną, żeby dowiedzieć się, co u niej nowego, nie wiem), w każdym razie autorka kieruje swój przekaz do wszystkich – i tych z prawa, i z lewa, nikogo nie wyłączając i nie atakując. Skupia się przede wszystkim na ludziach, dla których joga może być (bywa) tratwą ratunkową. Jak była dla niej. Taka jest też dedykacja książki.

Paulina Młynarska na swoim przykładzie udowadnia, że z tej deski ratunkowej skorzystała już niejednokrotnie, że joga przyniosła jej ocalenie w sytuacjach ciężkich, kryzysowych, a życie nie szczędziło jej takich momentów, żeby wspomnieć o ostatnim – zabiegu podwójnej prewencyjnej mastektomii, który przeszła w tym roku, tuż po pięćdziesiątych urodzinach. Z całą odpowiedzialnością mogę dziś powiedzieć, że to właśnie dzięki regularnej, uporządkowanej praktyce jogi przeszłam bez szwanku przez kolejną „śmierć”, a potem przepchnęłam się przez kanał rodny prowadzący do nowego etapu życia – napisała w szczerym, odważnym do bólu rozdziale Tratwa. Czy poradziłaby sobie bez fizycznego i psychicznego przygotowania, jakie dała jej joga? Testy zdałam na sto procent – oznajmia triumfalnie. Nie mamy powodu, by nie wierzyć komuś takiemu, jak ona, komuś, kto zaliczył wcześniej w życiu tyle traumatycznych przeżyć, kto dzieciństwo spędził w rodzinie dysfunkcyjnej, naznaczonej chorobą psychiczną ojca i brakiem uwagi ze strony matki, kto przez wiele lat chorował na depresję i zaburzenia lękowe. Rozdział o podwójnej mastektomii, o operacji podskórnego usunięcia obu gruczołów piersiowych z zachowaniem skóry i sutków oraz jednoczesnej rekonstrukcji biustu za pomocą implantów, o skrajnym bólu i godnym podziwu panowaniu nad szalejącym ze strachu umysłem jest jednym z ostatnich w tej książce i jednym z najbardziej przejmujących. Nim do niego dojdziemy w trakcie lektury, poznajemy jogę w takim zakresie i wymiarze, w jakim poznawała ją Paulina Młynarska. Krok po kroku. Osobiście, otwarcie, bez mizdrzenia się i kokietowania. Gorąco polecam! Warto skorzystać z jej zaproszenia na matę.

PS. I niech ta era dziadocenu, o której w książce też jest dużo, wreszcie się dopełni!

Od autorki: Ja pokochałam jogę za jej otwartość. Za to, że jest spójnym systemem poznawania i doskonalenia siebie. Za to, że daje narzędzia, by radzić sobie z nieuniknionym w życiu cierpieniem, by rozpoznawać swoją wewnętrzną prawdę. Za to, że uczy, jak znajdować oparcie w sobie, jak nie rozmieniać swej wewnętrznej spójności i wolności na błyskotki, na które łase jest ludzkie ego. Jak to ego trzymać w ryzach i pogonić do pracy na rzecz tego, co w życiu wartościowe. I jak te wartościowe rzeczy rozpoznać oraz kultywować.

FOT. TATIANA JACHYRA

PAULINA MŁYNARSKA (ur. 1970) – niezależna dziennikarka, pisarka, kobieta biznesu, podróżniczka, producentka radiowa i telewizyjna, związana z rynkiem polskim i francuskim. Przed dwudziestu laty także aktorka. Certyfikowana nauczycielka jogi. Felietonistka, blogerka, autorka scenariuszy, piosenek, wierszy i książek. Opublikowała między innymi: Moja lewa joga, Zmierzch lubieżnego dziada. Felietony po #MeToo, Jeszcze czego!, Jesteś spokojem, Jesteś wędrówką, Rebel, Na błędach! Poradnik-odradnik, Kalendarzyk niemałżeński, Kochaj i rozmawiaj, Zakopane odkopane, Zakopane. Nie ma przebacz!, Twoje Życie, Twój Głos. Znana z ciętego języka, własnego zdania i odważnego podejścia do tematów tabu. Przez ponad dekadę na antenie TVN Style współprowadziła z Dorotą Wellman talk-show Miasto kobiet. Wcześniej związana z TVP i Polsat Cafe, a także z rozgłośniami radiowymi Tok FM, Radio Zet, RMF FM, Polskie Radio, Radio France Culture, Radio Kolor. Współtworzy z Discovery Canal+ serię dokumentalną Polacy z wyboru. Pisze felietony do wielu tytułów prasowych i internetu (Onet, Wysokie Obcasy Extra, Well, Goniec Polski, naTemat, wcześniej – Grazia). Ponad połowę roku spędza w Azji, gdzie prowadzi autorskie warsztaty rozwojowe dla kobiet Miejsce Mocy, uczy jogi i doskonali się we własnej praktyce. Współorganizuje kobiece wyprawy do Azji. Zaangażowana społecznie feministka, narciarka, matka dorosłej córki Alicji (ur. 1992). Od 2018 mieszka na Krecie z dwoma psami i trzema kotami. Jej profile w mediach społecznościowych śledzi ponad dwieście tysięcy osób.

Paulina Młynarska, Moja lewa joga. Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2021, str. 255 (www.proszynski.pl). Premiera 14 września 2021.

Napisano w Pan Book

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress