ZAJĘTY UMACNIANIEM GRANIC PIASTOWSKIEGO KRÓLESTWA NIE DOSTRZEGŁ OPOZYCJI BISKUPA I MOŻNYCH. Recenzja

STANISŁAW BUBIN

Szczodry” to druga część dwutomowej powieści Elżbiety Cherezińskiej o królu Bolesławie II. Miesiąc wcześniej ukazała się pierwsza część „Śmiały”. Księcia Bolesława zwą już wtedy „twórcą kniaziów”, choć on nie miał nawet trzydziestu lat. Takim był zręcznym dyplomatą! Dwukrotnie osadził na kijowskim tronie Izjasława, pomógł też ulokować się na węgierskim tronie Arpadom. Gdy po raz kolejny wymówił posłuszeństwo królowi Niemiec, nie pozostawił Henrykowi IV wyboru: na Polskę miała nadciągnąć cesarska potęga, już hufce były zwołane, ale wtedy Bolesław pomógł zbuntowanym Sasom. Wielka wojna wybuchła, owszem, lecz nie w królestwie Piastów.

Elżbieta Cherezińska „Szczodry”. Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2025. Stron 480, oprawa miękka ze skrzydełkami. Premiera 25 listopada 2025.

Bolesław chętnie stawał do rozgrywek w ościennych państwach, wpływając na losy Rusi, Czech i Węgier i w ten sposób odsuwając zgiełk wojenny i pożogi od swojego państwa. Zręcznie również wykorzystał spór między cesarstwem a papieżem Grzegorzem VII o prymat władzy kościelnej nad świecką, sięgając w 1076 roku po królewską koronę. Henryk musiał ukorzyć się przed ojcem świętym w Canossie, a Bolesław w tym czasie umocnił znaczenie kościoła rzymskiego w państwie Piastów (rola państwowotwórcza!). Po latach zapaści zaczął tworzyć nowe biskupstwa i fundować klasztory. Jak więc się stało, że po trzech latach od wspaniałej ceremonii koronacyjnej na Ostrowie Lednickim musiał zbiec z Wawelu na Węgry i stać się banitą? I że nie dożył czterdziestki, prawdopodobnie zamordowany skrytobójczo w 1081 roku? Co poszło nie tak ze Szczodrym, skoro miał tyle sukcesów na koncie?

Współcześnie, kiedy mówimy o królu Bolesławie II, zwanym Śmiałym albo Szczodrym, nikt się już nim nie zachwyca, bo pierwsza rzecz, jaka nam się nasuwa, to jego konflikt z biskupem krakowskim Stanisławem Szczepanowskim. Nikt już o niczym innym dobrym nie pamięta (bezkrwawe sukcesy w dyplomacji to przecież nie to samo, co pełne chwały zwycięstwa na polach bitew). Na królu najmocniej zaciążyły negatywne, czarne opinie, których głównym autorem był kronikarz Wincenty Kadłubek. Inny wcześniejszy kronikarz, Gall Anonim, poświęcił konfliktowi zaledwie parę zdań, nie wymieniając Stanisława nawet z imienia. Nie omieszkał jednak nazwać go zdrajcą. Natomiast Kadłubek, inspirowany przez duchowieństwo i własną fantazję, rozpisywał się o rzekomych okrucieństwach i niegodziwościach króla – po to tylko, by na tym tle znacząco wybielać biskupa krakowskiego, chwalić go pod niebiosa jako stróża moralności i świetlaną postać czyniąca po strasznej śmierci liczne cuda. O królu dodał jeszcze, że na śmierć (z rąk własnych, jak podał) Bolesław sobie zasłużył, podobnie jak syn jego Mieszko, który został otruty. Aż do XIX wieku kościół konsekwentnie umacniał mit o „winie króla”, dopiero później – stosunkowo niedawno – pojawiły się zrazu skromne, potem odważniejsze poglądy o „winie biskupa”, który wzburzyły katolików i rozgrzały opinię publiczną. Jak do tego podeszła Elżbieta Cherezińska?

Bardzo mi się spodobało zrównoważone i racjonalne „odbrązowianie” przez pisarkę męczennika i świętego katolickiego, obecnie jednego z głównych patronów Polski.

Niewątpliwe i potwierdzone przez historyków sukcesy Bolesława przytłaczały ówczesnych możnych i drażniły Stanisława, biskupa Krakowa. W powieści Elżbiety Cherezińskiej hierarcha jest postacią dumną, wyniosłą, ambitną, żądną władzy i majątków, ogólnie niesympatyczną. Czy był jednym z głównych animatorów spisku wokół króla, czy też tylko przystąpił do opozycyjnego kręgu utworzonego przez możnowładców – nie wiadomo. Niewątpliwie jednak Stanisław knuł i jątrzył, wspierany w powieści przez pogańskich żerców, kapłanów Trzygłowa. Jeden z nich, Boromir, był więziony przez króla w lochach Tyńca i przez Stanisława-zdrajcę został uwolniony z pomocą morawskich zbójców. Boromir wraz z innymi pomocnikami zasadził się później, około roku 1081, na króla-banitę w rejonie wzgórza wyszehradzkiego na Węgrzech, by zadać mu okrutną śmierć przez zasztyletowanie.

Elżbieta Cherezińska, autorka wielu bestsellerowych powieści (m.in. „Sydonii – słowo się rzekło”, „Gry w kości”, „Hardej”, „Królowej” oraz cyklu „Odrodzone Królestwo”), plastycznie i logicznie opisała, jak wokół króla rozpięła się sieć spisków. Bolesław po koronacji dużo czasu spędził najpierw na Rusi, później na Węgrzech, gasząc ognie pożogi i oddalając zagrożenia od swoich granic. Mimo że lata spokoju przyniosły krajowi pożytek, intryganci wciąż rozpowszechniali plotki, że król lekceważy i ignoruje poddanych, że bardziej go zajmują sprawy zagranicy niż wewnętrzne. Możni z biskupem utworzyli na Wawelu nielegalną radę regencyjną, nie zasięgając królewskiej opinii, a kiedy Bolesław wrócił, jednym zdecydowanym ruchem pozbawił radę (i biskupa) władzy, nie przypuszczając, że zapłaci za to najwyższą cenę. Nie docenił opozycji! Nie przypuszczał, że sąd nad biskupem i poćwiartowanie go tak szybko obrócą się przeciwko niemu.

Czy tak było istotnie, jak opowiada nam pisarka? Nie wiadomo, lecz doceniam ogromną ilość dokumentów i opinii, jaką przestudiowała, nim zasiadła do pisania. Wprowadzenie zaś do fabuły postaci przedpiastowskich, mitycznych, fikcyjnych, to zręczny zabieg konstrukcyjny, umożliwiający wypełnienie wszelkich luk w fabule, dopuszczający nas, czytelników, do dyskusji i samodzielnych badań nad historią. Zarówno Bolesław, jak i Stanisław są w książce postaciami wielowymiarowymi i… bardzo ludzkimi. Targają nimi emocje, mają liczne wątpliwości i pragnienia. Najpierw swoją moc względem podłego hierarchy-spiskowca ukazał król, potem macki spiskowców – Sieciecha, Własta, Nałęcza, Jastrzębca, Powały i Odrowąża – dosięgły władcę. Nic nowego pod słońcem! W każdym razie Elżbieta Cherezińska pokazała, że zarówno wtedy, jak i teraz, po blisko tysiącu lat od teatru tamtejszych europejskich wydarzeń, charaktery ludzkie nie zmieniły się wcale, a mechanizmy władzy, propagandy i politycznego marketingu są wciąż podobne, choć zmieniły się sztafaż, skala i towarzyszący im kontekst obyczajowy. W każdym razie nie dostrzegłem oznak bijącej z kart książki świętości Stanisława. Dziwnego mamy patrona Polski, który świętym został w 1253 roku, po 174 latach od swojej śmierci, a zawdzięczamy to… Czechom, którzy mieli w tym swój polityczny interes. Chodziło zaś o to samo, co zawsze – o wymuszenie prymatu kościoła nad władzą świecką. Nikt już wtedy nie wspominał, że Stanisław był zdrajcą, spiskowcem, zwykłym podlcem, hultajem i kanalią, choć wykształconym i w biskupiej sukni. Bolesław II Szczodry widział doskonale, co dzieje się w innych księstwach i królestwach, potrafił jak doskonały szachista przewidzieć ruchy innych władców daleko do przodu, lecz nie dostrzegł tego, co działo się tuż pod jego bokiem. Próżność? Zadufanie? Zwyczajna ślepota? Brak przenikliwości względem własnego otoczenia? Nikt nie jest prorokiem we własnej sprawie i pisarka wyraziła tę myśl doskonale – jeden z bohaterów książki, opat Anchoras, stwierdził: „To, co niedorzeczne, kłamliwe i nie do uwierzenia dzisiaj, jutro może zacząć brzmieć prawdopodobnie”. Czy nie to pewien dwudziestowieczny minister propagandy Rzeszy stwierdził, że kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą?

Cóż z tego – utrzymuje autorka – że Bolesław II Szczodry był najzdolniejszym i najskuteczniejszym z Piastów, skoro zapamiętano go jedynie ze sporu z biskupem Stanisławem. Sporu błędnie ocenionego jako konflikt o prymat władzy kościelnej nad świecką. Nikt już nie wspomina, że ów król był największym dobrodziejem polskiego kościoła od czasów Chrobrego. Jakie to ma znaczenie wobec faktu, że porąbany biskup-zdrajca został świętym męczennikiem, a króla skutecznie wygumkowano z historii Polski. Elżbieta Cherezińska w pięknej, łącznie przeszło 900-stronicowej powieści przywróciła mu należną chwałę, ale – jak sądzę – to wciąż może być za mało w tej jakże polskiej historii, by przerósł blaskiem swojego przeciwnika. Dodam jeszcze tylko, że książę, później król jest najważniejszą postacią powieści, lecz trzeba ją czytać również ze względu na szeroką panoramę europejskich wydarzeń, a przede wszystkim na rolę występujących w książce kobiet: jego ciotki, księżnej kijowskiej Gertrudy; siostry, księżnej i pierwszej królowej Czech, Świętosławy, żony Lwa Pragi, Wratysława; matki, księżnej wdowy Dobroniegi; Judyty, żony Władysława Hermana. I tej, której imię wiązało się z życiem – Rzepichy Żywii i jej matki Namiry. To opowieść, która nie dzieje się w próżni, jest ważna ze względu na naszych sąsiadów. I już się cieszę, że to nie koniec naszego obcowania z Piastami – autorka zapowiedziała, że na Szczodrym nie zakończy, powstanie tryptyk, i że w kolejce do opisania czekają Władysław Herman i Bolesław Krzywousty. Chwałaż Ci za to, Pani! Bo jak mówią sąsiedzi: Бог троицу любит – Boh trojcu lubit.

***

Recenzję pierwszego tomu powieści historycznej Elżbiety Cherezińskiej pt. „Śmiały” można przeczytać w portalu LADY’S CLUB w sekwencji Pan Book pod linkiem https://tinyurl.com/3vhd6mzh. Oto fragment: Pierwszy z dwóch tomów powieściowych Elżbiety Cherezińskiej, poświęconych polskiemu władcy, Bolesławowi Śmiałemu, przeczytałem z ogromnym ukontentowaniem. Ta część obejmuje lata 1043-1070, więc okres od narodzin pierworodnego syna Kazimierza Odnowiciela i Dobroniegi, córki Włodzimierza I Wielkiego, księcia kijowskiego, aż do momentu, w którym książę Bolesław dopadł pogańskich Pomorców nad Notecią. To fascynujący i bardzo trudny okres w życiu młodego człowieka, który otrzymał ster władzy w niespokojnych czasach, ledwie sto lat od przyjęcia przez Mieszka I chrześcijaństwa, kiedy granice państwa były wciąż nieustabilizowane. I to w tym okresie w Krakowie, po studiach w Liège we Francji, przy biskupie Lambercie pojawił się Stanisław, młody, ambitny kanonik kapituły katedralnej. Najpierw współpracownik, a potem wróg pana na Wawelu. Bolesław miał piętnaście lat, gdy w roku 1058, po nagłej i nieoczekiwanej śmierci ojca, został władcą Polski. O Śmiałym, zwanym też przez kronikarzy Szczodrym, wiemy niewiele. Do dziś towarzyszy mu raczej zła opinia – oto król (królem został w 1076 roku), który poważył się podnieść rękę na biskupa krakowskiego Stanisława ze Szczepanowa, osądzić go i skazać na śmierć przez poćwiartowanie. W ten oto sposób doczekaliśmy się męczennika za wiarę, a później świętego Kościoła katolickiego oraz jednego z głównych patronów Polski. A król doczekał się miana banity i zaczął być wymazywany z historii.

ELŻBIETA CHEREZIŃSKA. Fot. Wiki Commons

Elżbieta Cherezińska „Szczodry”. Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2025. Stron 480, oprawa miękka ze skrzydełkami. Premiera 25 listopada 2025. Powieść można zamawiać na: https://sklep.zysk.com.pl/szczodry-om.html. Jednocześnie ukazało się także ekskluzywne wydanie w oprawie twardej: https://sklep.zysk.com.pl/szczodry-om-8754.html.

KONKURS CZYTELNICZY

Dzięki hojności Zysk i S-ka Wydawnictwa (www.zysk.com.pl) ogłaszamy dla Czytelników portalu LADY’S CLUB konkurs, w którym można zdobyć 3 egzemplarze książki Elżbiety Cherezińskiej „Szczodry”. Otrzymają je ci z Państwa, którzy odpowiedzą na pytanie nawiązujące do tematyki recenzowanej książki: Jakie wydarzenia bezpośrednio zainspirowały proces kanonizacyjny biskupa Stanisława? Odpowiedzi wysyłajcie na adres: redakcja@ladysclub-magazyn.pl.

REGULAMIN

1. Nagrodę w konkursie stanowią 3 egzemplarze książki Elżbiety Cherezińskiej „Szczodry”, ufundowane przez poznańskie Zysk i S-ka Wydawnictwo.

2. Rozdanie przewiduje 3 zwycięzców – każdy z nich otrzyma po jednym egzemplarzu książki.

3. Rozdanie trwa od 5 grudnia 2025 roku do wyczerpania nagród.

4. Do rozdania można zgłosić się tylko raz.

5. Zadanie polega na nadesłaniu odpowiedzi na pytanie nawiązujące do tematyki recenzowanej książki: Jakie wydarzenia bezpośrednio zainspirowały proces kanonizacyjny biskupa Stanisława?

6. Spośród nadesłanych odpowiedzi redakcja wyłoni 3 zwycięzców.

7. Wyniki zostaną ogłoszone pod informacją o książce na portalu LADY’S CLUB w sekwencji Pan Book.

8. Uczestnicy mają 3 dni na przesłanie wraz z odpowiedziami na adres redakcja@ladysclub-magazyn.pl swoich danych do wysyłki nagród drogą pocztową; w przypadku braku takiej informacji w wyznaczonym czasie zostanie wybrana kolejna osoba.

ROZWIĄZANIE KONKURSU. Pytanie: Jakie wydarzenia bezpośrednio zainspirowały proces kanonizacyjny biskupa Stanisława? Odpowiedź: Do kanonizacji Stanisława doszło w 1253 roku, 174 lata po jego śmierci. Dla zwolenników wyniesienia biskupa na ołtarze bezpośrednią inspiracją stał się proces kanonizacyjny biskupa Canterbury, Thomasa Becketa w 1170 roku. Wspomniany Becket (ur. ok. 1118 w Londynie, zm. 29 grudnia 1170 w Canterbury) i król Henryk II Plantogenet także weszli w konflikt z powodu sprzecznych interesów politycznych. Biskup pragnął zapanować nad królem i wymusić na nim ustanowienie w państwie prymatu Kościoła nad władzą świecką. Początkowo Thomas był przyjacielem króla Henryka II, który w nadziei uzyskania większego wpływu na Kościół mianował go nawet arcybiskupem Canterbury. Jednakże wkrótce ich drogi rozeszły się. W roku 1164 Henryk wydał tzw. konstytucje clarendońskie, w których zabraniał stawiania osób świeckich przed sądami kościelnymi, nakazywał odpowiedzialność karną duchownych przed sądami świeckimi, umacniał wpływ króla na elekcje biskupów i zabraniał apelacji do Rzymu bez zgody monarchy. Thomas Becket radykalnie sprzeciwił się tym ustawom, gdyż zwiększały rolę państwa w życiu Kościoła. Król skazał go więc na wygnanie. Arcybiskup udał się w 1162 do Francji. Dzięki mediacji papieża Aleksandra III zawarto kompromis pomiędzy królem a arcybiskupem i Becket wrócił do Anglii. Wkrótce jednak znowu popadł w konflikt z monarchą i ponownie znalazł się na wygnaniu. Wrócił w 1170 roku, lecz dalej działał wbrew woli króla. Pewnego dnia podczas uczty Henryk miał wykrzyknąć: „Któż uwolni mnie od tego mącicielskiego klechy?”. Czterech rycerzy licząc na nagrodę 29 grudnia 1170 zamordowało arcybiskupa przed ołtarzem katedry w Canterbury. Henryk II został obłożony ekskomuniką, natomiast Becketa papież kanonizował w 1173 roku. Do dziś Becket jest męczennikiem i świętym Kościoła katolickiego. Po tej zbrodni król Henryk II ukorzył się jednak i otrzymał od swojego ludu rozgrzeszenie. Natomiast Bolesław II Szczodry po zgładzeniu biskupa Stanisława tego nie uczynił. Mimo że był bystry i przewidujący, akurat w tej sprawie uznał dość krótkowzrocznie, że osądził go sprawiedliwie, skazał na śmierć za zdradę i nie odwołał się ani do poczucia sprawiedliwości swoich poddanych, ani do Rzymu. To go ostatecznie zgubiło, bo na emocjach poddanych zagrali możni, jego przeciwnicy. Książki otrzymują: 1) Czesława Komor, Szczecinek; 2) Aldona Koroniewska, Toruń; 3) Wanda Jagła, Karpacz. GRATULUJEMY! (wpis z 15 grudnia 2025)

Napisano w Pan Book

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress