PANIE, ZNISZCZ MOICH WROGÓW I WYTRAĆ WSZYSTKICH. Recenzja

STANISŁAW BUBIN

Maciej Torebko, kiedyś muzyk z Białegostoku, a obecnie pisarz, ulokował akcję swojego debiutanckiego kryminału w rodzinnym mieście i dzięki temu od razu się czuje, że je dobrze zna i kocha miłością, która może nie być odwzajemniona. Stolica Podlasia nie została ukazana najpiękniej, lecz na pewno prawdziwie – jako miejsce okrutnych zbrodni, mrocznych zaułków, blokowisk, wiecznych korków ulicznych, gangów, handlu narkotykami, betonu. Białostoczanin pisze jednak jak jest, a nie tak, jak pokazują miasto lakierowane foldery. „Ręce Boga” czyta się doskonale, bo to sensacja na wysokim poziomie, jakby książkę napisał dojrzały literat. Bohaterowie są wiarygodni, trójwymiarowi, a zakończenie szokujące, wprawiające w osłupienie. Autor skorzystał w powieści z wielu sprawdzonych schematów, jednak w decydujących momentach wzniósł się na wyżyny i zaskoczył rozwiązaniami, które zdecydowały, że to kryminał na szóstkę.

Maciej Torebko, „Ręce Boga”. Thriller. Wydawnictwo Initium, Kraków 2024 (www.initium.pl). Premiera 22 stycznia 2024.

Rzecz jest o rozgrywce pomiędzy seryjnym mordercą (dużo na to wskazuje) a gliną z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku, podkomisarzem Arielem Janickim z wydziału zabójstw. Sprawca uważa się za narzędzie w rękach Boga – nieustannie cytuje Pismo Święte i nie popełnia żadnych błędów. Nie wiadomo, według jakiego klucza pozbawiał ludzi życia, w jakim cyklu czasowym, jakimi kierował się motywami, bo jedną z jego pierwszych ofiar był bogaty komornik, a drugą – menel. Zamordowanych łączył jedynie wypalony rozżarzonym narzędziem na powiekach religijny znak: Ręce Boga. Nim sprawca „ostemplował” każdego z mężczyzn, okrutnie ich potraktował, jakby podczas dręczenia doznawał religijnej ekstazy. A na końcu zaklejał im oczy.

Do poszukiwania zabójcy wyznaczony został Ariel Janicki, jeden z najlepszych śledczych w komendzie. Wszystko o nim można powiedzieć, tylko nie to, że był wzorowym policjantem. Janicki trafił do „psiarni” pokrętnymi ścieżkami. W młodości kibol Jagi – Jagiellonii Białystok – brał udział w wielu ustawkach. W czasie jednej z krwawych bójek, furiozy między fanami rywalizujących klubów piłkarskich, zginął jego brat, a on sam był o krok od śmierci. Uratował go Blady, przyjaciel i ważny kontakt środowiskowy. Ich drogi później się rozeszły: Ariel wstąpił do policji, a Blady zaczął rządzić miejskimi gangami, jednak ich przyjaźń przetrwała. Podkomisarz tolerowany był przez zwierzchników jedynie dzięki doskonałym wynikom, w przeciwnym razie już dawno wyleciałby ze służby na zbity pysk za niesubordynację, lekceważenie regulaminów i procedur, soczysty język, nadużywanie alkoholu i tysiąc innych wykroczeń, wśród których jazda samochodem „pod wpływem” i przejeżdżanie skrzyżowań na czerwonym należały do ostatnich.

Skomplikowaną sytuację Janickiego i jego pokręconą psychikę można by pewnie tłumaczyć na wiele różnych sposobów, faktem jest, że w życiu prywatnym też mu się nie układało – z żoną się rozstał, a z ukochaną córeczką mógł mieć tylko widzenia uregulowane przez sąd rodzinny. I właśnie ten układ miał wpływ na rozwój akcji, bo kiedy podkomisarz dostał dzień wolnego, okazało się, że w lesie podmiejskim odkryto zbiorową mogiłę. Janicki nie mógł wtedy przypuszczać, że telefon w sprawie konsultacji w tej sprawie od odchodzącego na emeryturę partnera zmieni całe jego dotychczasowe życie: i prywatne, i policyjne. Nieszczęście polegało na tym, że nie mając z kim zostawić córeczki, Janicki wziął dziewczynkę „do pracy”. Oczywiście nie na miejsce zbrodni, bo zostawił ją w samochodzie, ale to wystarczyło, by doszło do nieoczekiwanych zdarzeń. Mała, ciekawska panienka nie zostanie przecież w aucie, mimo surowych poleceń ojca, gdy chce jej się sikać i między drzewami widzi… prawdziwego anioła.

Podkomisarz szybko zorientował się, że kości odkryte w lesie nie należały do żołnierzy wyklętych, ofiar systemu komunistycznego, jak sądził oficer-karierowicz, który znalazł się przy zbiorowym grobie jako jeden z pierwszych. Janicki wyśmiał jego hipotezę i zażądał udziału w śledztwie, ale naczelnik odsunął go od sprawy. Dał ją pogardzanemu przez porządnych gliniarzy prawicowemu karierowiczowi, a Ariela posłał w diabły. Frustracja podkomisarza niebezpiecznie rosła, gdyż akurat od dłuższego czasu niewiele działo się w mieście. Miał zajmować się kradzieżami kur i rowerów, zaginięciami dzieci, oprowadzaniem koleżeńskich wycieczek z prowincji po komendzie czy chuligańskimi rozróbami? Na domiar złego dostał od przełożonych do współpracy „świeżynkę”, sierżant Monikę Dydek, dopiero co po akademii, ponieważ jego dotychczasowy partner był już jednym krokiem na emeryturze. No i wtedy objawił się zabójca, sygnujący swoje ofiary znakiem Rąk Boga. Tę sprawę musiał dostać Ariel, bo przecież – mimo wszelkich wad – był najlepszym psem śledczym, a rozmiar okrucieństwa, tajemniczość zbrodni i towarzyszący jej rozgłos zwiastowały, że to dopiero początek fali.

Maciej Torebko napisał historię przyprawiającą o dreszcze. Książkę czyta się jednym tchem aż do ostatniej strony (fragment recenzji). Fot. Pexels

Komornik został w swoim własnym biurze unieruchomiony taśmami klejącymi, przebity maczetą przez brzuch, a na powiekach morderca wypalił mu tajemniczy symbol. Sprawca nie zostawił przy tym na miejscu tej rzeźni najmniejszych śladów: ani odcisków palców, ani włosów, ani kropli swojej krwi. Żadnych butów czy śliny. Niczego. Wysprzątał pomieszczenie wybielaczem do czysta. Recepcjonista go nie widział, a kamery monitoringu zarejestrowały sylwetkę mężczyzny zakrytego kapeluszem, trudnego do identyfikacji. Wiadomo było tylko tyle, że utykał na jedną nogę. Kolejna ofiara i kolejne ślepe tropy sprawiły, że śledztwo utknęło w – nomen omen – martwym punkcie. Ariel odkrył jedynie, że sprawca odtwarzał zbrodnie według opisów z Biblii. W świętej księdze nie brakowało przecież najrozmaitszych okrucieństw. Ale do czego policji mogłaby przydać się ta informacja? Znajomy ksiądz też niewiele pomógł. Tyle że przy okazji policjant dowiedział się, że z parafii zniknął pewien duchowny. Kolejna ofiara porywacza i mordercy? A może jednak istniał jakiś schemat, według którego działał morderca? Może klucz do sprawy znajdował się w odległej historii, łączącej i komornika, i menela, i pozostałych nieszczęśników?

Gra o życie kolejnych osób nabrała tempa, gdy właściciel sztancy z symbolem Rąk Boga najpierw nakleił kopertę z biblijnymi cytatami i przepowiedniami na drzwiach miejscowej redakcji, a później zadzwonił wprost na komendę i rzucił Janickiemu wyzwanie: spróbuj mnie złapać, jeśli potrafisz! Ariel z Moniką musieli pospiesznie, coraz szybciej, wiązać w całość poszczególne wątki, by ratować życie następnych ludzi. W mieście aż huczało od plotek. Morderca szydził jednak ze śledczych i bezwzględnie atakował kolejne ofiary. Czy naprawdę Bogu ducha winne? Podkomisarz nie miał w tym czasie świadomości, że wkrótce sprawca pójdzie jeszcze dalej – odważy się sięgnąć po jego najcenniejszy skarb: rodzinę! Nie taki obłąkany był ten zbrodniarz, jak się wszystkim wydawało. I nie taki religijny fanatyk, za jakiego chciał uchodzić. Działał według precyzyjnego planu. Czy podkomisarz będzie miał szansę zorientować się, kto był jego autorem? Religijny krwiożerczy przygłup czy może ktoś inny?

Białostoczanin Maciej Torebko napisał historię przyprawiającą o dreszcze. Książkę czyta się jednym tchem aż do ostatniej strony. Udany debiut. Ogromna sprawność literacka autora, doskonały, soczysty język. I, jak wspomniałem, zaskakujące, otwarte zakończenie, dające nadzieję na kontynuację cyklu z podkomisarzem Janickim. To naprawdę świetny bohater, sprawny glina, człowiek z krwi i kości. Niech się zatem wykaże w kolejnej, równie dobrej powieści. Będę czekał!

PS. W tytule recenzji zawarłem słowa Psalmu 143 z Księgi Psalmów Starego Testamentu. Cytował je sobie morderca w trakcie samobiczowania.

MACIEJ TOREBKO. Fot. Wydawnictwo Initium

Maciej Torebko, „Ręce Boga”. Thriller. Wydawnictwo Initium, Kraków 2024 (www.initium.pl). Premiera 22 stycznia 2024. Powieść dostępna w: Empik https://bit.ly/rece-boga-empik, Świat Książki https://bit.ly/rece-boga-sk, Tania Książka https://bit.ly/rece-boga-tk, Bonito https://bit.ly/rece-boga-bonito.

Napisano w Pan Book

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress