ŻYCIE MIMO WSZYSTKO WYPRZEDZA WYOBRAŹNIĘ PISARZY. Wywiad

Z KAMILĄ CUDNIK, autorką powieści „Rytuał”, kontynuacji „W cieniu twierdzy”, rozmawia Stanisław Bubin

Miło mi rozmawiać z panią znowu. W grudniu ubiegłego roku, w czasie pierwszego wywiadu, dopytywałem o ciąg dalszy powieści z Luizą Zagórską w roli głównej – i oto jest! Przeczytałem „Rytuał” i wpadłem w zachwyt. Wątki kryminalne rozwinęły się wspaniale, wiele zagadek zostało rozwikłanych, lecz w cieniu Festung Thorn pojawiło się sporo nowych zbrodni i intryg. Co najważniejsze, w posłowiu zapowiedziała pani czytelnikom, że będzie jeszcze tom trzeci, zamykający trylogię. Czy już go pani zaczęła pisać, bo ludzie się niecierpliwią?…

Bardzo dziękuję za miłe słowa o „Rytuale”. Tom trzeci trafił już do wydawnictwa.

Kamila Cudnik: Nadal pozostaję w konwencji kryminalnej. Dla mnie miała ona spory potencjał i świetnie się bawiłam, tworząc kryminalną intrygę na bazie wcześniejszych wydarzeń i wplatając w to wątki obyczajowe, historyczne i polityczne (fragment wywiadu). FOT. MICHAŁ KADLEC

Nie każdy dotarł do powieści „W cieniu twierdzy”. Czy można zacząć lekturę toruńskiego cyklu od „Rytuału”? Moim zdaniem – można, bo zadbała pani o stosowne wyjaśnienia, ale niektórzy upierają się, że to nie jest sensowne bez znajomości pierwszego tomu. Jaka jest pani opinia?

Zapewne można zacząć od „Rytuału”, ale chyba lepiej przeczytać najpierw „W cieniu twierdzy”. Nie są to książki o wyłącznie kryminalnej tematyce, lecz zawierają też sporo innych wątków. Ja bym czytała od początku.

Zastanawiam się, czy trzeci tom będzie nadal kryminałem retro z lat 1904-1905, skoro nasza ciekawość dotycząca sprawcy zabójstw została poniekąd zaspokojona. Czy też, lokując akcję na początku XX wieku w Toruniu, w czasach pruskich, na pograniczu Pomorza i Kujaw, skupi się pani bardziej na kwestiach obyczajowych i historycznych?

Nadal pozostaję w konwencji kryminalnej. Dla mnie miała ona spory potencjał i świetnie się bawiłam, tworząc kryminalną intrygę na bazie wcześniejszych wydarzeń i wplatając w to wątki obyczajowe, historyczne i polityczne. Początkowa miałam zamysł, żeby akcję zakończyć trochę później, ale zrezygnowałam, ponieważ zaledwie musnęłabym wówczas kilka fajnych tematów. Kto wie, może się jeszcze narodzi z tego nowa powieść. Na razie jednak muszę odpocząć od czasów pruskich i na nowo nabrać dystansu i świeżego spojrzenia, choć bardzo pociąga mnie czas przed pierwszą wojną oraz to, co nastąpiło trochę później, czyli w początkach okresu międzywojennego. Starły się, jak by nie patrzeć, żywioły narodowościowe, przyszły nowe idee, ale też pojawiły się nieznane wcześniej kwestie gospodarcze, ponieważ wraz ze zmianą granic zmieniły się rynki zbytu. Ten temat może wydawać się na pozór nudny, ale miał ogromny wpływ na życie codzienne, a na tym można budować fajną fabułę. Należy pamiętać, że przed pierwszą wojną ludzie posługiwali się często zarówno językiem polskim, jak i niemieckim, do tego wiele osób znało francuski, czasem angielski. To było trochę inne społeczeństwo. A idee wyzwoleńcze, ale także rewolucyjne, to coś, co nam się już chyba nie bardzo mieści w głowach, podobnie jak państwo wielonarodowościowe.

Kamila Cudnik: Nie umiem poprzestać na romansie, zawsze gdzieś zbrodnie i makabryczne wydarzenia wypływają. Czasami łapię się na wymyślaniu scen podczas czynności rutynowych, domowych, na przykład przy krojeniu arbuza. Tu nóż, a tam błysk wyobraźni! Jak sobie to uświadomię, sama z siebie się śmieję (fragment wywiadu). FOT. MICHAŁ KADLEC

Twierdzimy często, że życie współczesne nie jest łatwe, tyle różnych problemów, ale jak wynika z pani powieści, wtedy też nie było lekko, w każdym razie nie wszystko układało się według schematu „dobry Polak – zły Prusak”. Hauptmann von Offenberg, choć junkier pruski, okazał się postacią całkiem sympatyczną, a Edward hrabia Jaxa-Garlicki, rzekomo polski patriota – mało sympatyczną, żeby nie powiedzieć wredną. Czy zaręczona z hrabią Luiza, zakochana jednak w Niemcu, zwiąże się ostatecznie i oficjalnie z Walterem? Czy też wymogi czasu i protokołu (nie kumać się z zaborcami!) staną na drodze ich miłości?

Ależ nie zdradzę, co będzie dalej! (śmiech) Rzeczywiście, nigdy nie jest tak, że ktoś jest dobry, bo jest takiej czy innej narodowości, profesji, wyznania itd. Hauptmann von Offenberg był Niemcem urodzonym w takiej, a nie innej rzeczywistości i, moim zdaniem, miał do niej zdrowe podejście. Edward Jaxa-Garlicki był z kolei człowiekiem o określonych cechach, niezależnie od tego, jakiej narodowości.

Kamila Cudnik: Jeśli chodzi o plany pisarskie, mam między innymi marzenie, żeby pokazać średniowieczny Toruń. Ciągle o tym myślę, ponieważ nie chciałabym stworzyć skansenu, a raczej pokazać bogactwo, przepych i radość życia, jakie były domeną ówczesnych mieszkańców. Toruń był bogaty i światowy (fragment wywiadu). FOT. MICHAŁ KADLEC

Pojawiła się w „Rytuale” także ciekawa sekwencja związana z żydowską lekarką Adą Bauman. Widać wyraźnie, że antysemityzm nie wziął się z powietrza, już wtedy zaczął narastać. Toruń na początku XX wieku był tyglem narodowościowym i świetnie pani sobie poradziła z przywołaniem ducha miasta i jego problemów z tamtego czasu. Proszę rozwinąć, jak wówczas wyglądały relacje narodowościowe w nadgranicznej twierdzy, z uwzględnieniem mieszkańców żydowskich?

Antysemityzm był zakorzeniony od wieków, a w tamtym czasie narastały przekonania o wyższości jednej rasy nad drugą, czyli coś, co już dawno zarzuciliśmy, ale kilkadziesiąt lat temu doprowadziło do niewyobrażalnej tragedii, polegającej na próbie eksterminacji całych narodów, mam na myśli drugą wojnę światową. Ciekawostką jest, że podobno Piłsudski nie miał w sobie ani grama antysemityzmu, co wydaje mi się dość interesujące na tle ogólnych przekonań w tamtym czasie, ponieważ naprawdę naukowo próbowano udowadniać, że jedni mają większe mózgi niż inni. Toruń w tamtym czasie był miastem wielonarodowościowym, mieszkali w nim Polacy, Niemcy, ale też Francuzi, Holendrzy itd. Żydzi też, choć to raczej wyznanie w tamtym czasie, a nie narodowość, z tym że trzeba pamiętać o idei syjonistycznej, czyli pomyśle powrotu Żydów na tereny starożytnego Izraela, która narodziła się ciut wcześniej i co ostatecznie stało się faktem. Natomiast Ada Bauman to też kwestia wykształcenia i pracy kobiet.

W pewnym momencie oficer toruńskiej twierdzy, von Offenberg, został aresztowany. Nie będę tego rozwijał, bo książkę trzeba przeczytać, w każdym razie podstawą zatrzymania były donosy i anonimy wysyłane na dwór niemieckiego cesarza i króla Prus. Czy rzeczywiście takie przypadki miały miejsce? Łatwo było wsadzić oficera-arystokratę do pudła, wysyłając szkalujące go listy do Wilhelma II? Nie obdarzyła pani sympatią tego monarchy…

Przed pierwsza wojną mieszkał na Rynku Nowomiejskim w Toruniu pewien oficer z córką. Został zesłany do przygranicznej twierdzy w Toruniu niejako za karę, dlatego, że jego żona wdała się w romans i uciekła z kochankiem, okrywając go niesławą. Takie to były czasy. Natomiast jeśli chodzi o aresztowanie von Offenberga, oparłam je na rzeczywistym wydarzeniu, choć oczywiście wykorzystałam je po prostu jako inspirację, a nawet chyba przytoczyłam w tekście, ponieważ sprawa była bardzo znana. A jeśli chodzi o Wilhelma II to w sumie trudno go lubić. Wiele informacji o nim czerpałam z pamiętników księżnej Daisy, która znała go osobiście, często gościła u siebie w domu i miała z nim kontakty od wczesnej młodości. Był, jaki był.

Czytając pani książki musimy pamiętać, że nie było wtedy szybkiej komunikacji i internetu, że wiadomości docierały do ludzi przez gazety, raczkującą telefonię (nie dla wszystkich) i plotki, a transport zapewniali fiakrzy, konne tramwaje i flisacy. Z jakim opóźnieniem Toruń dowiadywał się na przykład o wydarzeniach na froncie rosyjsko-japońskim albo o tym, co działo się w Moskwie, Warszawie i Berlinie?

Były telegraf i telefon, więc wiadomości przychodziły w miarę szybko, tyle że trzeba je było wydrukować w gazecie. Myślę, że to kwestia jednego lub dwóch dni. Natomiast jeśli chodzi o obserwację sytuacji na froncie, było już gorzej, bo na przykład – jak namierzyć okręty? Czasami następowała cisza informacyjna, ale też nie na długo. Ludzie radzili sobie w każdej sytuacji.

Kamila Cudnik: Obecnie tematyka Twierdzy Toruń stała się bardziej popularna, żeby nie powiedzieć modna. Powoli przestajemy się wstydzić pruskiego okresu miasta, bo też nie mieliśmy na to wpływu, a Toruń wówczas rozwijał się gospodarczo, bo budowa twierdzy to był też popyt na pracowników (fragment wywiadu). FOT. MICHAŁ KADLEC

Jeszcze raz podkreślę, jak w poprzedniej naszej rozmowie, że ma pani znakomity warsztat i świetnie łączy historię, jaka zdarzyła się naprawdę, z fikcją literacką, z kreacjami, które prowadzą czytelników za kulisy wydarzeń. Jest pani z wykształcenia prawniczką, nie historykiem zawodowym, lecz – jak widzę – pasja do odkrywania tajemnic toruńskich murów nie przeminęła. Czytelnicy to doceniają, a władze miasta? Czy dbałość o szczegóły, o prawdę historyczną, a także nieuleganie sztampie i schematom, wszystkim się podoba? Ktoś mógł przecież powiedzieć, że patriotyczną konspirację pani dostrzegła, ale wątków pruskich jest więcej. Czy ma pani takich krytykantów? Jak buduje pani swoją wiarygodność literacką i historyczną?

Z krytyką na tle historycznym się nie spotkałam. Jestem w stałym kontakcie z historykami, dużo słucham, czytam i uczę się o tamtych czasach. Obecnie tematyka Twierdzy Toruń stała się bardziej popularna, żeby nie powiedzieć modna. Powoli przestajemy się wstydzić pruskiego okresu miasta, przecież nie mieliśmy na to wpływu, a Toruń wówczas rozwijał się gospodarczo. Budowa twierdzy to był też ogromny popyt na pracowników. Trzeba również pamiętać, że Twierdza Toruń jest potężnym i unikatowym obiektem militarnym, ewenementem na skalę europejska, więc warto się nią chwalić.

Czy nie przyszło pani do głowy, że trylogia toruńska z początku XX wieku to świetny materiał na scenariusz serialu historyczno-obyczajowego? Jest pani gotowa na takie wyzwanie, gdyby zgłosił się jakiś producent telewizyjny?

Wydaje mi się, że wyszedłby z tego rzeczywiście fajny scenariusz. Ale to również wizja producenta i reżysera. Sama jestem bardzo ciekawa, jak potraktowaliby fabułę mojej trylogii, ponieważ ja już mam jakąś wizję, lecz filmowcem nie jestem.

Wiemy już, że postawiła pani kropkę kończącą trzeci tom. Co teraz zacznie pani pisać? Nowy romans? Moim zdaniem, lepiej wychodzą pani kryminały retro, są bardziej pełnokrwiste, mimo wielu zimnych trupów. Proszę zdradzić dalsze plany literackie? Czy nadal miejsca akcji będą związane z ukochanym Toruniem?

W Toruniu na pewno pozostanę. Mam oczywiście różne plany i pomysły. Jeśli chodzi o tematykę kryminalną, to mnie moje prawo, kiedyś tam ukończone, chyba po prostu prześladuje. Nie umiem poprzestać na romansie, zawsze gdzieś zbrodnie i makabryczne wydarzenia wypływają. Czasami łapię się na wymyślaniu scen podczas czynności rutynowych, domowych, na przykład przy krojeniu arbuza. Tu nóż, a tam błysk wyobraźni! Jak sobie to uświadomię, sama z siebie się śmieję. Często też czytam różne reportaże i artykuły o zbrodniach i nieraz myślę, że życie mimo wszystko wyprzedza wyobraźnię pisarzy i innych twórców. Ludzie naprawdę potrafią być okrutni. Jeśli chodzi o plany pisarskie, mam między innymi marzenie, żeby pokazać średniowieczny Toruń. Ciągle o tym myślę, ponieważ nie chciałabym stworzyć skansenu, a raczej pokazać bogactwo, przepych i radość życia, jakie były domeną ówczesnych mieszkańców. Toruń był bogaty i światowy. Widzę to, kiedy spaceruję uliczkami starego miasta. I kocham średniowiecze, które wcale nie było zacofane, wręcz przeciwnie.

Dziękuję za rozmowę.

Kamila Cudnik, W cieniu twierdzy. Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2021 (www.zysk.com.pl), str. 360.
Kamila Cudnik, Rytuał. Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2022 (www.zysk.com.pl), str. 336.

KAMILA CUDNIK od lat związana jest z Toruniem. Z wykształcenia prawniczka, z zamiłowania podróżniczka. Ma męża i dwóch dorosłych synów. Właścicielka psów, kotów i ogrodu. Każdą wolną chwilę przeznacza na czytanie i pisanie. Autorka wydanych przez Zysk i S-ka Wydawnictwo (www.zysk.com.pl) powieści „Historie miłosne” (2019), „Zgadnij, kim jestem” (2020), „W cieniu twierdzy” (2021) i jej kontynuacji „Rytuał” (2022). Trzeci tom tego cyklu już w przygotowaniu. Nasz poprzedni wywiad z Kamilą Cudnik przeczytacie w sekwencji Pan Book na stronie LADY’S CLUB: https://ladysclub-magazyn.pl/pan-book/gdybym-nie-miala-przymusu-pisania-chyba-bym-eksplodowala-od-srodka-wywiad/.

KONKURS CZYTELNICZY

Dzięki uprzejmości Zysk i S-ka Wydawnictwa (www.zysk.com.pl) ogłaszamy dla Czytelników LADY’S CLUB konkurs, w którym można zdobyć 3 egzemplarze książki Kamili Cudnik „Rytuał”. Otrzymają je ci z Państwa, którzy pierwsi odpowiedzą na pytanie: Jakie są tradycje morskie Torunia i jego udział w życiu Hanzy? Odpowiedzi wysyłajcie na adres: redakcja@ladysclub-magazyn.pl.

REGULAMIN

1. Nagrodę w konkursie stanowią 3 książki Kamili Cudnik „Rytuał”, ufundowane przez Zysk i S-ka Wydawnictwo.

2. Rozdanie przewiduje 3 zwycięzców – każdy z nich otrzyma po jednym egzemplarzu książki.

3. Rozdanie trwa od 6 sierpnia 2022 roku do wyczerpania nagród.

4. Do rozdania można zgłosić się tylko raz.

5. Zadanie polega na udzieleniu odpowiedzi na pytanie dotyczące książki: Jakie są tradycje morskie Torunia i jego udział w życiu Hanzy?

6. Spośród nadesłanych odpowiedzi redakcja wyłoni 3 zwycięzców.

7. Wyniki zostaną ogłoszone pod recenzją książki na stronie LADY’S CLUB.

8. Zwycięzcy mają 3 dni na przesłanie na adres redakcja@ladysclub-magazyn.pl swoich danych do wysyłki nagrody drogą pocztową; w przypadku braku takiej informacji w wyznaczonym czasie zostanie wybrana kolejna osoba.

Napisano w Pan Book

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress