DZIELNA ESME I KOMITET SŁÓW NIEZAREJESTROWANYCH JAMESA MURRAYA

W chwili wydania na Zachodzie książka uzyskała miano „rewelacyjnego debiutu powieściowego”. Tę opinię potwierdziła teraz znakomita polska pisarka Elżbieta Cherezińska: „Lektura „Słownika pojęć utraconych” była dla mnie ucztą i wiem, że to książka, którą będę obdarowywać bliskich mi ludzi”. Autorka wydanej właśnie powieści w doskonałym przekładzie Pauliny Surniak urodziła się w Anglii, w Londynie, i dorastała w Australii. Obecnie jest mieszkanką Adelaide. Jej cudowny „Słownik pojęć utraconych” to stylowa opowieść o brakujących słowach i o życiu kobiet zapisanym między wierszami.

Pip Williams „Słownik pojęć utraconych”. Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2026. Stron 528, oprawa miękka ze skrzydełkami. Premiera 2 czerwca 2026.

Wyjaśnijmy dokładniej, w czym rzecz. Książka jest o dojrzewaniu głównej bohaterki Esme, a także o emancypacji kobiet poprzez słowa, język i literaturę. Akcja osadzona jest w Anglii na przełomie wieków dziewiętnastego i dwudziestego (w latach 1887-1928), a szerzej – traktuje o sufrażystkach walczących o podstawowe prawa kobiet, w tym przede wszystkim o prawo głosu. W tle obserwujemy pracę lingwistów i językoznawców nad stworzeniem wiekopomnego „Oksfordzkiego słownika języka angielskiego”. Praca ta odbywała się w miejscu zwanym Skryptorium. Ze względu na znaczenie dzieła mogłoby komuś wydawać się, że był to wspaniały uczelniany gmach z ogromną kopułą, marmurowymi posadzkami i wielkimi witrażowymi oknami. Rzeczywistość była zgoła inna – Skryptorium stanowiło zwyczajną szopę stojącą w ogrodzie za pewnym domem w Oksfrodzie. Zamiast grabi, łopat i taczek w szopie gromadzono słowa, zapisywane na karteczkach wielkości pocztówki. Wolontariusze nadsyłali je z całego świata, a doktor Murray i jego współpracownicy wiązali je w paczki i upychali w setkach przegródek pod ścianami szopy. Nazwa Skryptorium, jak można się domyślić, brzmiała nieco na wyrost, nieco prześmiewczo, jako że w gruncie rzeczy skryptorium oznaczało średniowieczne pomieszczenie, w którym mnisi (skrybowie) ręcznie kopiowali i iluminowali księgi. Doktor Murray i jego asystenci przypominali trochę mnichów, a Esme związała się z tym miejscem poprzez swojego tatę, zaufanego leksykografa Murraya.

W 1901 roku odkryto, że w „Oksfordzkim słowniku języka angielskiego” brakuje słowa „dziewka”. Powieść jest historią dziewczyny, która je ukradła. Esme od urodzenia żyła wśród słów. Wychowywana przez zgrzybiałego ojca, bez matki, spragniona wiedzy i świata, spędziła dzieciństwo w Skryptorium, gdzie jej ojciec i zespół siwowłosych leksykografów zbierali hasła do wielkiego słownika języka angielskiego. Kiedy dziewczynka miała pięć lat, byli dopiero przy literze „B”… Pewnego dnia na podłogę spadła karteczka z napisem „dziewka”, a Esme, wtedy już dorastająca panna, podniosła ją i w ten sposób zaczęła zbierać również inne wyrazy. Czuła, że to były wyrazy niechciane, nielubiane, niepopularne, odrzucone, porzucone. Z czasem dostrzegła, że źle traktowane słowa i pojęcia odnoszą się przeważnie do doświadczeń kobiet. Te wyrazy ginęły częściej niż inne, były przez językoznawców pomijane, uznawane za nieistotne. Potajemnie dziewczyna zaczęła więc gromadzić słowa do innego, własnego słownika – „Słownika pojęć utraconych”. Oto co Esme powiedziała: „Niektóre słowa są ważniejsze niż inne. Dorastając w Skryptorium, zdążyłam się tego nauczyć. Długo jednak nie umiałam pojąć, dlaczego tak jest”.

Oddajmy jeszcze raz głos Elżbiecie Cherezińskiej: „Głęboka relacja Esme ze służącą Lizzi, „skonaną”, „dziewką”, sprawia, że od dziecka ma słuch do języka ludzi, których słów nikt nigdy nie zapisał, a z czasem pojmuje, że ich definicje są dużo głębsze niż te leksykalne. Zaczyna gromadzić słowa z drugiego obiegu, zbierając je niby skarby od ludzi niewykształconych, wykluczonych, służby. Większość z nich to kobiety. Esme odkrywa, że ten kobiecy wielowymiarowy język nie ma swojej reprezentacji w „Oksfordzkim słowniku języka angielskiego” (…). Wolność słowa zawiedzie ją do sufrażystek walczących o podstawowe prawo kobiet: prawo głosu i bycia wysłuchaną (…)”.

Ulokowana w burzliwym czasie walki o prawa kobiet powieść Pip Williams to poruszająca historia o sile języka i o tym, kto decyduje, które rzeczy zostaną zapisane, a które nie. To także hołd dla kobiet, których głosy zbyt długo pozostawały na marginesie, ukryte między wierszami historii pisanej przez mężczyzn.

Oto poruszający zapis ze strony internetowej autorki: „6 czerwca 1928 roku stu pięćdziesięciu mężczyzn zebrało się w londyńskiej Goldsmiths Hall, aby świętować ukończenie „Oxford English Dictionary” (OED). Gośćmi byli mężczyźni, którzy przez dekady, miesiące lub wcale nie obsługiwali Słownika. Zjedli bulion wołowy z sosem holenderskim i wypili po kieliszku Château Margaux z 1907 roku. Wśród gości był profesor J.R.R. Tolkien. Nie napisał jeszcze „Hobbita”, ale po służbie w I wojnie światowej spędził kilka lat w Skryptorium, definiując słowa zaczynające się na „Wa”. Możemy mu podziękować za słowa „waggle”, „walrus” i „warlock”. Chciałbym wierzyć, że konsultowano się z nim również w sprawie słowa „wreck”, ale nie ma na to żadnych dowodów. Zaproszeni zostali również panowie reprezentujący „The Times”, „The Daily Telegraph” i „The Manchester Guardian”, a także uczeni, redaktorzy, urzędnicy, duchowni, rycerze królestwa i skromny dyrektor szkoły. Wpadli do sali i zajęli miejsca przy trzech długich stołach ustawionych przed kolejnym, wyższym stołem. Byli to mniejsi rangą mężczyźni, choć niektórzy nosili togi, a większość smokingi. Zadzwonił dzwonek i odwrócili się, by zobaczyć premiera Stanleya Baldwina (…). Za nim podążali inni szanowni goście, a kieliszki szampana napełniono winem Pommery & Greno z 1917 roku. Wiem, co jedli, bo widziałem menu. Wiem, kto tam był, bo mam kopię planu rozmieszczenia gości. Wiem też, że były trzy kobiety, które nie miały miejsca przy żadnym ze stolików, ale historia odnotowuje ich obecność na balkonie z widokiem na salę. Musiałam sobie tak wiele wyobrazić, żeby zrozumieć, dlaczego one nie znalazły się na liście gości i jak mogły się czuć, obserwując rozwój uroczystości. Więc oto stoję na balkonie i patrzę w dół. To, że w ogóle tam jestem, to ustępstwo wobec zasad Goldsmiths Hall, więc powinnam być wdzięczna. Spoglądam w prawo i widzę te trzy: Edith Thompson, Eleanor Bradley i Rosfrith Murray. Te kobiety pracowały nad Słownikiem Oksfordzkim od dziesięcioleci. Niewielu mężczyzn w sali poniżej mogło pochwalić się dłuższym stażem. Rosfrith jest córką sir Jamesa Murraya, pierwszego i najsłynniejszego redaktora. Pracowała w Skryptorium od 17. roku życia. Podążam za jej wzrokiem do stołu prezydialnego, przy którym jej bracia, Oswyn i Harold, siedzą naprzeciwko premiera. Jako dzieci wszyscy pomagali sortować karteczki z cytatami, ale to Rosfrith postanowiła poświęcić swoje życie temu projektowi. Patrzę na Eleanor, jej okulary w drucianej oprawie sprawiają, że wygląda poważniej, niż w rzeczywistości. Eleanor jest córką Henry’ego Bradleya, drugiego redaktora Słownika. Zajmowała się zestawianiem i definiowaniem słów dłużej niż Rosfrith. A potem jest Edith, moja ulubiona. Jest już starą kobietą i wyobrażam sobie, że rozmyśla o pierwszych słowach, które dodała do Słownika. Jej nazwisko można znaleźć w podziękowaniach w tomach od A do Z. Zupa jest podana – tortue claire. Być może premier nie znosi żółwia. Postanawia teraz wznieść toast za redaktorów i zespół „Oxford English Dictionary”. Stuka srebrną łyżeczką do deseru o pustą kryształową szklankę. Rozlega się głośny i wyraźny dźwięk dzwonka. Sala cichnie. „Zanim zacznę, może złożę wyznanie dotyczące Słownika. Nie czytałem go. Ale jeśli kiedykolwiek jakieś dzieło było przeznaczone na wieczność, to właśnie ono”. Pan Baldwin mówi przez chwilę. Moje towarzyszki i ja opieramy się o poręcz małego balkonu, wytężając słuch. Ruch przynosi ulgę; siedzenia są twarde, a przestrzeń ciasna. „Oxford English Dictionary” jest największym tego typu przedsięwzięciem w historii. Dlatego proszę państwa, wznieście toast za zdrowie jego redaktorów i pracowników”. Premier wznosi toast, a wszyscy obecni na sali robią to samo. To symfonia kryształów, rozlega się radosny pomruk gratulacji skierowany do tych, o których wiadomo, że poświęcili swój czas na definiowanie słów. W sali znajduje się 150 mężczyzn i żaden z nich nie spogląda na balkon. Zwracam się do kobiet. Czy one czują się tak samo zlekceważone jak ja? Udaję, że wznoszą toast. Są zaskoczone moim widokiem, ale z radością się w to bawią. Spotykamy się w milczeniu, by uczcić ich wkład w to wspaniałe przedsięwzięcie. Chciałabym móc im powiedzieć, że premier miał rację, że Słownik jest przeznaczony na wieczność. I chciałabym im powiedzieć, że prawie sto lat później kobiety, które kontynuują swoją pracę, otrzymały miejsce przy stole”.

Źródło: https://pipwilliams.com.au/

PIP WILLIAMS. Fot. Andre Goosen / Materiały prasowe

O autorce. PIP (skrót od PHILIPPA) WILLIAMS, rocznik 1969, jest australijską pisarką i badaczką społeczną. Bardzo skromną. Na swojej stronie w necie napisała o sobie najkrócej, jak się da: „Uwielbiam czytać, pisać i podróżować. Dzielenie się radościami i rozczarowaniami z tych trzech rzeczy sprawia, że życie jest piękne”. Najbardziej znana jest z debiutanckiej powieści z 2020 roku „Słownik pojęć utraconych”. Jej druga powieść „The Bookbinder of Jericho ” („Introligator z Jerycha”) ukazała się w 2023 roku. Pip Williams urodziła się w Londynie w Anglii. Jej brazylijska matka pracowała na pół etatu jako fryzjerka, a walijski ojciec był analitykiem komputerowym, autorem książek dla dzieci i dowcipów oraz feministą. W 1972 Williamsowie przeprowadzili się do Sydney w Australii. Od 2024 roku autorka mieszka w Adelaide Hills i często pisze w kawiarniach w miasteczkach położonych w górach. Nie jestem aktywna w mediach społecznościowych. Opisuje siebie jako introwertyczkę, która nie lubi być w centrum uwagi. Pip Williams studiowała nauki ścisłe, psychologię i socjologię w Mitchell College of Advanced Education w Bathurst (obecnie Charles Sturt University). Później uzyskała doktorat ze zdrowia publicznego na Uniwersytecie w Adelajdzie. Po studiach pracowała jako badaczka społeczna w Centrum Pracy i Życia na Uniwersytecie Południowej Australii. Była wtedy współautorką książki „Time Bomb: Work, Rest and Play in Australia Today”, napisanej wspólnie z Barbarą Pocock i Natalie Skinner. W 2017 opublikowała książkę „One Italian Summer” („Jedno włoskie lato”), będącą autobiograficzną relacją z czasu spędzonego przez jej rodzinę we Włoszech (na farmach ekologicznych w Toskanii, Kalabrii i Piemoncie). Pisała także reportaże, artykuły, recenzje książek i wiersze. Za swoją pierwszą powieść zdobyła kilka nagród, w tym nagrodę General Fiction Book of the Year i nagrodę Prize for Fiction. Powieść doczekała się adaptacji scenicznej, a na jej podstawie powstaje serial telewizyjny. Powieść „Introligator z Jerycha” z 2023 (także nagradzana) jest kontynuacją „Słownika pojęć utraconych”. Akcja rozgrywa się w Oksfordzie podczas I wojny światowej i koncentruje na siostrach bliźniaczkach Peggy i Maude, pracujących w introligatorni Oxford University Press. Mężczyźni poszli wtedy na wojnę. Czy ta praca utrzyma je przy życiu? Chciałyby studiować, ale przez większość życia powtarzano im, że ich zadaniem jest oprawianie książek, a nie czytanie. Autorka trzykrotnie odwiedziła Oksford, żeby zebrać materiały niezbędne do napisania tej powieści.

Pip Williams „Słownik pojęć utraconych” (tytuł oryginału „The Dictionary of Lost Words”, 2020). Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2026. Przekład Paulina Surniak. Stron 528, oprawa miękka ze skrzydełkami. Premiera 2 czerwca 2026. Książkę można zamawiać na https://sklep.zysk.com.pl/slownik-pojec-utraconych.html.

KONKURS CZYTELNICZY

Dzięki uprzejmości Zysk i S-ka Wydawnictwa ogłaszamy dla Czytelników portalu LADY’S CLUB konkurs, w którym można zdobyć 2 egzemplarze książki Pip Williams „Słownik pojęć utraconych”. Otrzymają je ci z Państwa, którzy odpowiedzą na pytanie: Kiedy pojawiło się pogardliwe określenie wobec sufrażystek używających bardziej radykalnych metod i jak ono brzmiało? Odpowiedzi wysyłajcie na adres: redakcja@ladysclub-magazyn.pl.

REGULAMIN (Uwaga, zmiany!)

1. Jeśli chcesz wziąć udział w konkursie i zdobyć omawianą przez nas książkę, polub i udostępnij nasz post na Facebooku, aby o tym tytule dowiedzieli się także Twoi znajomi.

2. Nagrodę w konkursie stanowią 2 egzemplarze książki Pip Williams „Słownik pojęć utraconych”, ufundowane przez Zysk i S-ka Wydawnictwo.

3. Rozdanie przewiduje 2 zwycięzców – każdy z nich otrzyma po jednym egzemplarzu książki.

4. Rozdanie trwa od 2 czerwca 2026 roku do wyczerpania nagród.

5. Do rozdania można zgłosić się tylko raz.

6. Zadanie polega na nadesłaniu odpowiedzi na pytanie: Kiedy pojawiło się pogardliwe określenie wobec sufrażystek używających bardziej radykalnych metod i jak ono brzmiało?

7. Spośród nadesłanych odpowiedzi redakcja wyłoni 2 zwycięzców.

8. Wyniki zostaną podane po tygodniu od daty ogłoszenia konkursu pod informacją o książce na portalu LADY’S CLUB w sekwencji Pan Book.

9. Uczestnicy powinni wraz z odpowiedziami przesłać na adres redakcja@ladysclub-magazyn.pl swoje dane do wysyłki nagród drogą pocztową (dane te są przez nas chronione zgodnie z zasadami RODO).

10. W przypadku braku informacji kontaktowej, do udziału w konkursie wybrane zostaną kolejne osoby.


Napisano w Pan Book

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress