
STANISŁAW BUBIN
Jestem przekonany, że gdybyśmy wzięli do ręki plan Szczecina albo dokładną mapę Pomorza Zachodniego, moglibyśmy odtworzyć krok po kroku trasę ucieczki głównego bohatera najnowszej powieści kryminalnej Wojciecha Wójcika. Albo szlaki ścigającej go ekipy dochodzeniowo-śledczej. Za każdym razem, kiedy biorę do ręki kolejne książki tego autora, imponuje mi zakres przygotowań topograficznych i dokumentacyjnych, staranność reaserchu (jak się to mówi), dzięki czemu czyta się je jak najbardziej wiarygodne reportaże. Przy czym narracja i akcja nic na tym nie tracą, bo szczegółowość jest jednym z największych atutów jego powieści. Tak jest i teraz w książce „Idę po ciebie” – moim zdaniem najlepszej w dotychczasowym dorobku Wójcika.

Oczywiście każdy czytelnik może mieć własną opinię na temat pojęcia „najlepsza w dorobku”, ale będę się upierał przy swoim zdaniu. Być może to wynika z faktu, że książka nabrała dużo większego niż zazwyczaj tempa narracji. To zasługa oryginalnej konstrukcji, bo mamy do czynienia z dwoma splatającymi się ze sobą wątkami opowieści. Pierwszy związany jest z trasą ucieczki niebezpiecznego więźnia (to pospieszna, rwąca jak górska rzeka akcja, klasyka człowieka ściganego, kluczącego, ukrywającego się), drugi zaś nurt to policyjna pogoń za uciekającym, a jednocześnie śledztwo, grzebanie się w przeszłości podejrzanych, zaglądanie do dokumentów, przesłuchania świadków. Czyli różne etapy i rodzaje postępowań mających na celu wyjaśnienie opisywanych spraw karnych, zbieranie dowodów, ustalanie okoliczności zdarzeń i przestępstw. Materia tych dwóch wątków jest różna – ucieczka to przyspieszenie, gonitwa do utraty tchu, thriller, natomiast wyszukiwanie śladów, odnajdywanie tropów, ustalanie okoliczności i – jak to u tego autora – zanurzanie się w historii i archiwach to wolniejszy rytm, spokojniejszy. Splot obu tych warstw dał nową, nigdy wcześniej u Wojciecha Wójcika niespotykaną jakość. Widać, że autor starannie przemyślał fabułę i nadał tej opowieści nieznany wcześniej, niespokojny, pospieszny rytm, zachęcający do lektury, pobudzający ciekawość. Co będzie dalej? Czy uciekinierowi powinie się noga, kto pierwszy go dopadnie – policja czy szczecińska mafia, która wydała na niego wyrok śmierci?
W tym miejscu, jak sądzę, niezbędne są pewne szczegóły dotyczące treści, żebyśmy wiedzieli – co wynika z tytułu książki – kto do kogo idzie i z jakim zamiarem. „Idę po ciebie” – czytamy na okładce zapowiedź wyrażoną w pierwszej osobie. Pod czyim adresem wypowiedziane zostało to groźne zdanie? Kto je wypowiedział? Powieść zaczyna się od więziennej sceny w zakładzie karnym w Szczecinku. Gerard Choiński, ksywa Choina, w sali widzeń spotkał się ze swoją piękną, dorastającą córką Kasią. Miał na sobie elegancką koszulkę z napisem „I love Dominicana” (to ma pewne znaczenie). Choina odsiadywał wyrok za zabicie w bójce policjanta. Dowiedzieliśmy się, że odpokutował już osiem lat i że za niecałe trzy miesiące wyjdzie na wolność. Dlaczego miał nieodparte wrażenie, że więcej już córki nie zobaczy? Trzeba dodać, że Choiński całe życie służył mafii, był brutalnym, twardym ochroniarzem szefa gangu, wykonawcą zadań specjalnych.
W tym samym czasie, gdy skazaniec odliczał dni do wyjścia, w drzwiach komendy miejskiej policji w Szczecinie pojawił się Ludwik Fettner, alkoholik i menel, znany z zasypywania dyżurnych bezwartościowymi donosami. Tego dnia wysłuchiwała go 24-letnia stażystka Iga Kostrzewa. Bezdomny uraczył ją wiadomością, że mafia szczecińska wydała wyrok śmierci na Choinę i że w związku z tym więzień planuje ucieczkę. Dlaczego skazany za zabójstwo policjanta miałby wyzionąć ducha właśnie teraz, tuż przed opuszczeniem więzienia? I za co? Kto sobie o nim przypomniał? Donos brzmiał jak kolejna deliryczna fantazja – i tak został potraktowany. W raporcie ze spotkania z Fettnerem stażystka – za radą doświadczonego policjanta – nie poświęciła mu uwagi. Następnego dnia Choina, oddelegowany do prac porządkowych na cmentarzu wojennym w okolicach Darłowa, oczywiście pod nadzorem strażników, uciekł, mordując współwięźnia ze swojej celi i ciężko raniąc funkcjonariusza służby więziennej. Kto mu dostarczył broń, ukrywając ją w jednym z grobów? Dlaczego Choiński zdecydował się na ten desperacki krok? Czy miał wspólników? W policji zawrzało, bo zlekceważona informacja od bezdomnego nabrała nagle kluczowego znaczenia. Skąd Fettner tyle wiedział o wyroku na Choinę? I czy to możliwe, że więzień, obawiając się siepacza zza krat, wybrał ucieczkę? Kiedy zdążył się do niej przygotować? Czy wymyślony przez niego projekt sprzątania cmentarzy wojennych miał służyć temu celowi? Jakim sposobem niebezpieczny osadzony, morderca gliniarza, pozyskał przychylność kierownictwa zakładu karnego i mógł wychodzić na zewnątrz, by porządkować obiekty martyrologii wojennej?
W województwie zachodniopomorskim wybuchła panika, bo Choina wymknął się z obławy policyjnej i wojskowej. Nie pomogły radiowozy, łodzie pościgowe, helikoptery, noktowizory, nowoczesne środki łączności. Skrajnie niebezpieczny bandyta wodził policjantów za nos. Radio, telewizja i prasa robiły sobie używanie na nieudolności ekipy śledczej. Także mafia wypuściła w ślad za nim gromadę kilerów. Społeczeństwo truchlało ze zgrozy, bo opisy kolejnych brawurowych akcji Choiny mroziły krew w żyłach. Nie wahał się zabijać tych, którzy stanęli mu na drodze. Korzystał ze wszystkich możliwości – kradł samochody, rowery, nawet karetkę pogotowia i motorówkę. Dokąd zmierzał? Jedno było pewne, Choinie nie zależało na ukryciu się w mysiej dziurze, miał wyraźnie wytyczony cel. Czy pragnął zemścić się na swoim dorosłym synu, który kiedyś go wkopał, a teraz zniknął? A może na wiarołomnej żonie? Albo pragnął jeszcze raz spotkać się z córką, która też przepadła? Jeśli zaś nie chodziło o rodzinę, to może o mafię, która chciała go unicestwić? Fenomen mafii szczecińskiej znany był w całym kraju – policji udało się rozbić i unicestwić zorganizowane grupy przestępcze w Pruszkowie, Wołominie, w Trójmieście i na Śląsku, tymczasem ta w Szczecinie wciąż miała się dobrze, mimo że jej szefowie wpadali jeden za drugim. Jakie były tego powody? Może ta struktura przestępcza funkcjonowała dlatego, że kierował nią szef wszystkich szefów, ktoś taki jak popkulturowy Krzysztof Jarzyna ze Szczecina, kultowy fenomen z filmu „Poranek kojota”? Tyle że postać z komedii znali wszyscy, a tego prawdziwego nikt – poza Choiną. Może to po niego zmierzał gangster, pokonując po drodze ogromne przeszkody?
Od tragedii na cmentarzu z zapartym tchem śledzimy drogę Choiny, jednocześnie obserwując poczynania śledczych. Stażystka Iga Kostrzewa (córka emerytowanego komendanta wojewódzkiego policji) miała szczęście, o którym marzyła od dawna – zamiast robić dziurki dziurkaczem w dokumentach i bindować skoroszyty została przydzielona do trzyosobowego zespołu, który miał odnaleźć Fettnera. Oprócz niej grupę tworzyli doświadczony funkcjonariusz Igor Kowalski i opiekunka praktyki Joanna Śledź. Bo okazało się, że bezdomny zniknął z Wyspy Puckiej, na której najczęściej przebywał. Od tego momentu zespół przemierza mroczne zaułki Szczecina, śladami włóczęgi i zbiegłego więźnia. Bo Choina kluczył po całym województwie, lecz po krótkim czasie wszyscy mieli już jasność, że najbardziej poszukiwany gangster w Polsce kieruje się w stronę Szczecina – miasta, które znał jak własną kieszeń. Kto kogo przechytrzy w tej grze? Zaczął się wyścig z czasem, w którym nagrodą była śmierć. Tylko czyja? Z kim Choina chciał wyrównać rachunki? I jak zamierzał potem odzyskać pełnię wolności? A może nie zależało mu już na życiu? Może chciał dokonać zemsty, a potem się poddać? Albo zwiać na Zachód, bo przecież granica niemiecka była tak blisko…
W tym niezwykłym pojedynku jest wciąż tyle niewiadomych, że czytamy powieść z wypiekami na twarzy. Zgodnie z syndromem sztokholmskim zaczynamy w pewnym momencie sekundować gangsterowi, zbliżamy się do niego emocjonalnie, choć cień ciągnących się za nim zbrodni nie opuszcza go ani na chwilę. Może jednak nie jest taki zły? Może ci, po których idzie, są jeszcze gorsi? Książka dostarcza wielu emocjonalnych rozterek. Dodajmy, że w penetrowaniu przeszłości sięgamy aż do czasów tuż powojennych, pionierskich, końcówki lat czterdziestych i początku pięćdziesiątych, przesunięcia granic i migracji na mocy ustaleń w Jałcie i Poczdamie. Dla młodego czytelnika to wartość dodana, cenna lekcja poznania historii miasta, które wcześniej nosiło nazwę Stettin. Ciężkie i trudne to były czasy, ale ich zrozumienie staje się poniekąd niezbędne dla wyjaśnienia wydarzeń współczesnych. Jak na kryminał, ta złożoność fabuły, tak typowa dla pisarza, sprawia, że powieść „Idę po ciebie” czyta się z jeszcze większym zainteresowaniem. To znak rozpoznawczy Wojciecha Wójcika. Myślę nawet, że w ramach „lokowania produktu” poszczególne regiony powinny odtąd zabiegać u autora, aby to właśnie u nich umieszczał akcję kolejnych książek. Bo Szczecin i Pomorze Zachodnie – mimo ponurego momentami anturażu – ewidentnie na tym zyskały.

O autorze. WOJCIECH WÓJCIK urodził się w 1981 roku w Warszawie. Po studiach na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego pracował jako dziennikarz sportowy, teraz zatrudniony jest w administracji publicznej. Interesuje się sportem, głównie piłką nożną i baseballem. Pasjonat turystyki górskiej, żeglarstwa i rowerów. Napisał powieści „Nikomu nie ufaj”, „Garść popiołu”, „Jezioro pełne łez”, „Młoda krew”, „Miałeś tam nie wracać”, „Himalaistka”, „Dziedzictwo von Schindlerów”. W 2021 wydał w Zysk i S-ka „Kurs na śmierć” i „Krwawe łzy”; w 2022 „Trzecią szansę” i „Martwą wodę”; w 2023 „Odmęty śmierci” i „Bilet dla zabójcy”; w 2024 „Jęk zamykanych bram” i „Piąty akt”. W 2025 ukazały się „Szanta” i „Kapsuła” (wszystkie do zamówienia na https://sklep.zysk.com.pl/manufacturer/wojcik-wojciech). Nasze recenzje i wywiad z autorem można przeczytać w LADY’S CLUB w sekwencji Pan Book na stronie https://ladysclub-magazyn.pl/category/pan-book/.

Wojciech Wójcik „Idę po ciebie”. Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2026. Projekt okładki Joanna Wasilewska. Stron 544, oprawa miękka ze skrzydełkami. Premiera 2 czerwca 2026. Książkę można otrzymać na stronie https://sklep.zysk.com.pl/ide-po-ciebie.html. Dzięki życzliwości wydawcy mamy dla Was 3 egzemplarze omawianej książki. Poniżej nasz tradycyjny konkurs z jednym pytaniem.
KONKURS CZYTELNICZY
Dzięki uprzejmości Zysk i S-ka Wydawnictwa ogłaszamy dla Czytelników portalu LADY’S CLUB konkurs, w którym można zdobyć 3 egzemplarze książki Wojciecha Wójcika „Idę po ciebie”. Otrzymają je ci z Państwa, którzy odpowiedzą na pytanie: Kto był pomysłodawcą pomnika szefa wszystkich szefów w Szczecinie, kto go zrealizował i gdzie on konkretnie stoi? Odpowiedzi wysyłajcie na adres: redakcja@ladysclub-magazyn.pl.
REGULAMIN
1. Jeśli chcesz wziąć udział w konkursie i zdobyć omawianą przez nas książkę, polub i udostępnij nasz post na Facebooku, aby o tym tytule dowiedzieli się także Twoi znajomi.
2. Nagrodę w konkursie stanowią 3 egzemplarze książki Wojciecha Wójcika „Idę po ciebie”, ufundowane przez Zysk i S-ka Wydawnictwo.
3. Rozdanie przewiduje 3 zwycięzców – każdy z nich otrzyma po jednym egzemplarzu książki.
4. Rozdanie trwa od 16 czerwca 2026 roku do wyczerpania nagród.
5. Do rozdania można zgłosić się tylko raz.
6. Zadanie polega na nadesłaniu odpowiedzi na pytanie: Kto był pomysłodawcą pomnika szefa wszystkich szefów w Szczecinie, kto go zrealizował i gdzie on konkretnie stoi?
7. Spośród nadesłanych odpowiedzi redakcja wyłoni 3 zwycięzców.
8. Wyniki zostaną podane po tygodniu od daty ogłoszenia konkursu pod informacją o książce na portalu LADY’S CLUB w sekwencji Pan Book.
9. Uczestnicy powinni wraz z odpowiedziami przesłać na adres redakcja@ladysclub-magazyn.pl swoje dane do wysyłki nagród drogą pocztową (dane te są przez nas chronione zgodnie z zasadami RODO).
10. W przypadku braku informacji kontaktowej, do udziału w konkursie wybrane zostaną kolejne osoby.










