W MAŁŻEŃSTWIE NIE MOŻNA ZNALEŹĆ PRAWDZIWEGO KOCHANKA, ALE MOŻE JEST U SĄSIADÓW? Recenzja

STANISŁAW BUBIN

Zaczęło się równie niewinnie, jak w słynnej „Rzezi” Romana Polańskiego, filmie z 2011 roku z udziałem Christopha Waltza, Kate Winslet, Johna C. Reilly’ego i Jodie Foster. Tam dwie nowojorskie pary spotkały się po to, by porozmawiać o bójce, do jakiej doszło pomiędzy ich synami. Zwykła konwersacja stopniowo przerodziła się w wojnę, w jeden wielki chaos, bo do głosu doszły wzajemne pretensje i oskarżenia. Spotkanie zamieniło się w lawinę potyczek i złośliwości. W sztuce „Sąsiedzi z góry” Katalończyka Cesca Gaya (zgodnie z nowymi zasadami ortografii pisownia mieszkańców miast wielką literą) do mieszkania Any i Julia przyszli z wizytą towarzyską psychoterapeutka Laura i strażak Salva. Oficjalnie – żeby podziękować za pomoc w przeprowadzce, nieoficjalnie z pewną intrygującą propozycją. Mianowicie udziału w niekonwencjonalnej sesji seksualnej. Mówiąc wprost: w orgii na dwie pary i osiem nóg!

Fot. Dorota Koperska

W Teatrze Polskim w Bielsku-Białej na Małej Scenie w dniach 21 i 22 lutego 2026 odbyła się dwudniowa premiera błyskotliwej komedii w tłumaczeniu Hanny Szczerkowskiej (tytuł oryginału hiszpańskiego „Los Vecinos de Arriba”) w reżyserii Witolda Mazurkiewicza z udziałem Marty Gzowskiej-Sawickiej (Laura), Anny Guzik-Tylki (Ana), Piotra Gajosa (Julio) i Tomasza Lorka (Salva). Znakomitą scenografię przygotowała Aleksandra Szempruch (na ścianach wiszą piękne obrazy spod jej pędzla), a doskonałe kostiumy zaprojektowała Iga Sylwestrzak. Widzowie zetknęli się więc nie tylko z wybitną grą aktorską, ale również z wyjątkowymi zestawieniami wizualnymi, wspaniałymi pod względem kolorystycznym.

Ze zderzenia dwu jakże odmiennych małżeństw nie mogło wyniknąć nic dobrego. Ana i Julio żyli spokojnie, kulturalnie, w ustalonym od dawna rytmie. Niewiele ze sobą rozmawiali, nie obdarzali się czułościami, z ich związku wiało nudą, choć jako para w średnim wieku na wiele rzeczy mogłaby sobie jeszcze pozwolić. Mogłaby… lecz nikomu się nie chciało. On, nauczyciel muzyki, po pracy robił sobie drinka, kładł się na kanapie albo z fotela gapił się w ekran telewizora. Na papierosa wychodził na dach budynku. Czasami przez lunetę spoglądał na gwiazdy. Ona wychodziła do sklepu, potem szwendała się po mieszkaniu albo z kanapy też gapiła się w ekran telewizora. Jeśli zaś rozmawiali, to powierzchownie, w zasadzie o niczym. Od pewnego czasu – niestety – o hałasach dochodzących z góry. Założyli, że to będzie sprawa przemijająca, jednakże stuki, jęki i zawodzenia stawały się coraz częstsze, aż drżały obrazy na ścianach. Julio ze zdenerwowania parokrotnie chwycił komórkę i wykręcił numer do sąsiadów, jednak za każdym razem kiedy słyszał głos strażaka, przerywał połączenie bez słowa.

Tego dnia po powrocie z pracy dowiedział się od Any, że psycholożka i strażak przyjdą do nich z wizytą. Zezłościł się, bo nikt go wcześniej nie uprzedził, nikt z nim tego nie ustalił. Julio nie lubił gości, nie lubił rozmawiać ani nawiązywać nowych znajomości. Jego irytacja wzrosła jeszcze bardziej, kiedy zobaczył, że na tę okazję Ana kupiła najlepszą szynkę i nowy, puszysty dywan. Na znak protestu zagroził wyjściem na dach, do swojej samotni, jednak ostatecznie doszedł do wniosku, że skoro Laura i Salva mają do nich przyjść, to on im wygarnie – przecież to okazja, żeby podczas kolacyjki, „między jednym a drugim kęsem twojej wybornej szynki”, pogadać o sąsiedzkich problemach. Nawet tych trudnych! „Między nami sąsiadami możemy pomówić o wszystkim, prawda?”.

Pomysł z założenia świetny, ale Julio nie przewidział, że ekscentryczni, żywiołowi i otwarci na wszystko sąsiedzi zburzą jego plan. Zanim zdążył otworzyć usta, żeby poskarżyć się na stuki-puki dochodzące z góry, dowiedział się, że Laura i Salva przyszli do nich z misją. Właśnie do nich, bo uznali, że Ana i Julio są parą nowoczesną i liberalną. Przede wszystkim zaś atrakcyjną i podatną na nowe wyzwania. Przecież Ana lubiła po wyjściu z kąpieli paradować po domu całkiem nago, a kiedy uświadomiła sobie, że strażak ją podgląda, robiła to często i chętnie. Z kolei Julio, rzekomo wpatrujący się w gwiazdy, regularnie opuszczał lunetę w dół i uwielbiał podpatrywać kochające się namiętnie lesbijki z trzeciego piętra. Albo w windzie gapił się bezczelnie na obfity biust sąsiadki. A skąd pochodziła ta wiedza o sąsiadach? Właśnie od Laury i Salvy. Strażak Salva „z długim wężem” (jak żartował rubasznie) i terapeutka Laura wyjawili zdumionym gospodarzom, że nie tylko sporo o nich wiedzą (czego Ana i Julio sami o sobie nie wiedzieli), ale także przyznali się, że to nie oni tak hałasują na górze, lecz zaproszeni przez nich do wspólnych igraszek znajomi, z którymi baraszkują w różnych konfiguracjach od kilku lat. „Zaczęliśmy właściwie przez przypadek, a potem otwieraliśmy się na coraz nowsze doświadczenia. Jesteśmy dorośli, odpowiedzialni i robimy to z miłością i szacunkiem dla siebie” – powiedzieli rozbrajająco szczerze.

Przedstawienie „Sąsiedzi z góry” zaczęło się więc jako pełna humoru, spokojna, obyczajowa komedia małżeńska, lekka i frywolna, lecz z czasem zamieniło się w tragifarsę, komediodramat. Wieczór dwóch par stał się ostrą, bez znieczulenia prowadzoną wiwisekcją relacji własnych i międzysąsiedzkich, do czego niewątpliwie przyczyniły się kolejne, coraz chętniej i coraz szybciej wypijane lampki wina. Każdy z widzów mógł w tym czasie przeprowadzić własny rachunek sumienia, uderzyć się w pierś, przejrzeć w krzywym zwierciadle, wyznać swoje winy. Śmialiśmy się z tych czworga zamkniętych w mieszkaniu, wypruwających sobie bebechy i ujawniających najskrytsze tajemnice, a tak naprawdę chciało nam się płakać, bo bohaterowie tej jednoaktówki odgrywali przecież nas samych! W niejednym małżeństwie dzieje się identycznie, może nie z taką intensywnością jak w spektaklu, ale przecież jakże podobnie. Miłość, zdrada, seks, brak seksu, niezaspokojone pragnienia, tęsknota za nowymi doznaniami, erotyczne przygody, wstyd, brak wstydu, pruderia i orgietki… To tylko wyzwolony strażak Salva mógł pochwalić się w sztuce „atomowymi orgazmami”. Większość z nas tłumi w sobie emocje, nie rozmawia, wypala się, unika tematów dotyczących współżycia. To zdumiewające, ile w tym trwającym zaledwie siedemdziesiąt pięć minut przedstawieniu znalazło się poważnych refleksji nad związkami damsko-męskimi! „Sąsiedzi z góry” to nie tylko komedia, ale jednocześnie głęboko przemyślana analiza tematów, o jakich nie chcemy rozmawiać, bo zwyczajnie się ich boimy. W miarę rozwoju tej galopującej sytuacji (po wygłoszonej otwarcie propozycji udziału w seks-party) bohaterowie zaczynają się czuć swobodnie, otwierają się coraz bardziej i wyrzucają z siebie tłumione od dawna urazy, żale, emocje, namiętności.

Sztuka daje aktorom możliwość zademonstrowania niesamowitych umiejętności – i wszyscy bielscy artyści zdają ten egzamin celująco. W klimacie jakby wprost wyjętym z filmów Pedro Almodóvara. W pewnym momencie, jak w utworze muzycznym, kłótnia – bo przecież nie rozmowa bohaterów – narasta i narasta, aż poziom dźwięku osiąga maksimum, crescendo, i wtedy wszyscy na siebie krzyczą. Emocje eskalują, raz jest słodko, raz gorzko, lecz nikomu tak naprawdę nie jest już do śmiechu. Ana i Julio, po odkryciu seksualnych skłonności swoich sąsiadów, patrzą z pogardą, z politowaniem, ze wstrętem na swój własny związek, pogrążony w monotonii i nudzie. Konfrontacja z sąsiadami i między sobą doprowadziła ich do granic wytrzymałości. Czy zazdroszczą tym z góry? Czy po wyjściu sąsiadów podejmą ostateczną decyzję co do swoich wzajemnych relacji? Czy nadal będą tkwić w małżeńskiej dramie pozorów i udawania?

Spod podszewki szczęśliwego życia wyszła prawda o niespełnionych oczekiwaniach, wzajemnych żalach i rozczarowaniach – i co z nią teraz zrobią? Po burzy zawsze wychodzi słońce, atmosfera się oczyszcza, lecz jak będzie tym razem? Z tymi myślami będziemy się bić jeszcze długo po ostatnich oklaskach. A jest za co bić brawa twórcom i wykonawcom. Bielscy aktorzy po raz kolejni zademonstrowali swój niezwykły potencjał, zwłaszcza Tomasz Lorek jako pełen wigoru strażak, który w najbardziej dramatycznym momencie potrafił opanować sytuację, wylać oliwę na wzburzone fale i zaproponować uczestnikom kłótni… herbatkę owocową. Jakże odmienną postacią okazał się Julio grany przez Piotra Gajosa – znerwicowany, cyniczny, a w gruncie rzeczy wypalony i samotny. Świetne role zagrały też Anna Guzik-Tylka i Marta Gzowska-Sawicka. Pierwsza jako Ana stworzyła kobietę wycofaną, niedocenianą, opuszczoną, pełną skrywanych pragnień i jednocześnie ponętną. Druga jako Laura okazała się pełna energii, sił witalnych, z nienasyconym libido i nieograniczoną sprawnością seksualną. W tym zróżnicowanym kwartecie aktorzy świetnie się dopasowali i uzupełniali, grając w nadzwyczajnym, podziwu godnym tempie, w ciągłym ruchu, prowadzeni pewną ręką reżysera. Miała rację Jane Austen, pisząc, że „wszystko można znieść i wycierpieć, oprócz małżeństwa bez miłości”. I to zostało pokazane. Nie wierzycie? Zobaczcie nowe przedstawienie w Teatrze Polskim.

Na zdjęciu autor sztuki Cesc Gay / fot. Wiki Commons

O autorze: Cesc Gay (właśc. Francesco Gay Puig) urodził się w 1967 w Barcelonie. Jest hiszpańskim reżyserem, scenarzystą filmowym, aktorem, pisarzem i dramaturgiem. Twórcą takich tytułów, jak „Nico i Dani” (2000), „W mieście” (2003), „Fikcja” (2006), „Wieczni kowboje” (2012) czy „Sentimental” (2020). Jego największy sukces to dramat obyczajowy „Truman” (2015), który zdobył pięć nagród Goya: za najlepszy film roku, reżyserię, scenariusz, dla najlepszego aktora oraz aktora drugoplanowego. Popularna w wielu krajach sztuka „Sąsiedzi z góry” pierwotnie została wystawiona przez Produccions Artísques Elefant we współpracy z Teatre Romea, Trasgo i Mola Produccions. Premiera odbyła się w 2016 roku w Teatre Romea w Barcelonie.

***

Teatr Polski w Bielsku-Białej, Mała Scena, „Sąsiedzi z góry”. TWÓRCY: Autor – Cesc Gay. Reżyseria i opracowanie muzyczne – Witold Mazurkiewicz. Scenografia – Aleksandra Szempruch. Kostiumy – Iga Sylwestrzak. Tłumaczenie – Hanna Szczerkowska. OBSADA: Ana – Anna Guzik-Tylka, Julio – Piotr Gajos, Laura – Marta Gzowska-Sawicka, Salva – Tomasz Lorek. Premiera 21-22 lutego 2026: https://teatr.bielsko.pl/.

ZDJĘCIA DOROTA KOPERSKA
Napisano w Aktualności
Archiwum

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress