RAJSKI PTAK KALINA

Recenzja magazynu Lady’s Club

Stanisław Bubin

Tego dnia w PRL-u nie zdarzyło się nic szczególnego. Takim zdaniem zaczyna się trwający niemal półtorej godziny monodram “Wyspa Kalina”, który robi furorę w Bielsku-Białej. Na razie tylko u nas, w Teatrze Polskim, lecz jeśli zaprezentowany zostanie gdzieś w Polsce, wszędzie, gdzie mógłby zostać zaprezentowany, okryje się zasłużenie sławą, bo to przedstawienie doskonałe. Bilety wyprzedane zostały już do końca lutego.

ZŁOŻYŁY SIĘ NA TO DWA POWODY. Pierwszy to Kalina Jędrusik, wciąż obecna w naszej społecznej pamięci, drugi – znakomici twórcy, przede wszystkim rewelacyjna Wiktora Węgrzyn-Lichosyt, którą jej emploi predestynowało do tej roli szczególnie. Ze względu na wiek, typ urody, wygląd, prezencję, styl gry i siłę wyrazu. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że gdyby Zuzanna Bojda tej sztuki nie napisała, ktoś kiedyś musiałby to zrobić specjalnie dla Wiktorii Węgrzyn. Po prostu urodziła się Kaliną.

WYSPA KALINA TO KOLEJNE PRZEDSTAWIENIE MŁODEJ, niezwykle utalentowanej Zuzanny Bojdy, której spektakl Ciało Bambina w reżyserii Agaty Puszcz był wydarzeniem wiosną 2018 roku. Również monodram o Kalinie Jędrusik wyreżyserowała młoda i zdolna Agata Puszcz, więc widać, że między paniami układa się dobrze, rozumieją się znakomicie, i że owocami ich współpracy można się zachwycać. Do tego zespołu koniecznie jeszcze trzeba dopisać młodą i kreatywną kostiumolożkę Igę Sylwestrzak – i oto mamy feministyczne (w dobrym tego słowa znaczeniu) trio, które wysoko postawiło sobie artystyczną poprzeczkę, osiągając rezultaty godne uwagi. Dlaczego jednak młodzież teatralna (excusez-moi!) wzięła się za Kalinę, która odeszła z tego świata 28 lat temu? Ponieważ o Kalinę poprosiła Zuzannę Bojdę wracająca na scenę po przerwie macierzyńskiej Wiktora Węgrzyn-Lichosyt, a inicjatywie przyklasnął dyrektor bielskiego teatru Witold Mazurkiewicz. Cała tajemnica! Sztuka powstała w ramach Off-Road, projektu polegającego na tym, że sami aktorzy zgłaszają formy dramaturgiczne na Małą Scenę. To przedstawienie jest już czwartą realizacją z tego cyklu. Wiktora Węgrzyn-Lichosyt chciała zostać Kaliną, marzyła o wykreowaniu Kaliny, pragnęła odczarować tę niejednoznaczną, barwną, soczystą postać – i to jej się udało. Bo, jak wspomniałem, cała sobą jest Kaliną i nieomal jej sobowtórem.

TWÓRCZYNIE SPEKTAKLU ULOKOWAŁY KALINĘ na wyimaginowanej wyspie (okrągła estrada na środku sceny jest jej symboliczną imitacją), ale tytułowa wyspa to określenie wielowymiarowe, z różnymi znaczeniami. Kalina jest na bezludnej wyspie sama, tylko z sobą, ze swoimi okruchami wspomnień, z opowieściami o swojej kobiecości, seksapilu, dojrzewaniu, menopauzie, z dyskursem o życiu teatralnym i towarzyskim „za socjalizmu”, z rozważaniami o wolności w PRL-u, zasypana skrawkami wywiadów, recenzji i artykułów, ścinkami taśm z dawnych, czarno-białych kronik filmowych i programów telewizyjnych. Sztuka utkana jest z wielu wątków biograficznych – z refleksji o rodzinnym Gnaszynie, o mężu Stanisławie Dygacie, o ojcu i innych mężczyznach jej życia, o kobietach i Władysławie Gomułce, o sztukach i filmach, w których zagrała i w których chciała zagrać, lecz nie mogła, ponieważ ze względu na warunki (wydatny biust, kształtną figurę, olśniewającą urodę) reżyserzy jej nie obsadzali, jakby się bali. Tej wspaniałej aktorce należy się od nas coś więcej, niż tylko plotki i stereotypy. Była prawdziwa we wszystkich odsłonach życia. Kalina miała odwagę nie udawać, być sobą. Ona była wielobarwnym rajskim ptakiem w szarzyźnie ówczesnego życia. Wyrządzono jej krzywdę, lansując ją na pierwszą seksbombę Polski Ludowej, na naszą polską Bardotkę, polską Marilyn Monroe – zapewniają twórczynie widowiska, przypominając we wspaniałym wykonaniu Wiktorii Węgrzyn jej liryczne, refleksyjne piosenki, zaprzeczające stereotypowi demona seksu. Artystce akompaniuje na żywo pianista Piotr Matusik, który przy okazji wciela się w postać strażaka. To w monodramie odrębna, godna zauważenia postać sceniczna, nawiązująca do postaci strażaka ze słynnej anegdoty, którą lata temu opowiadał o Kalinie wybitny aktor i facecjonista Gustaw Holoubek.(szkoda, że jej zabrakło w przedstawieniu).

WYPRAWA NA WYSPĘ POZWALA NAM SPOJRZEĆ na Kalinę mniej znaną, często smutną, samotną, pozbawioną przez złych i zawistnych ludzi nadziei na szczęście, na prawdziwą karierę artystyczną. Rajski ptak cierpi w klatce z powodu pomówień, plotek, złych języków. Jak się broni przed zaszufladkowaniem, przed schematami i rodzimym maglem? Wulgaryzmami, prowokacjami i… talentem. W telewizyjnym Kabarecie Starszych Panów była mistrzynią piosenek, które wykonywała charakterystycznym, omdlewającym półszeptem. Do filmu jednak szczęścia nie miała. Jak już się wreszcie razu pewnego świetnie pokazała w Ziemi obiecanej, to reżyser filmu, Andrzej Wajda, drastycznie ocenzurował jej kreację Lucy Zuckerowej.

BIELSKI MONODRAM TO OCZYWIŚCIE tylko próba oczyszczenia z kłamstw, plotek i zwyczajnych pomówień artystki zdolnej, wyrazistej, niebanalnej, na swój sposób kontrowersyjnej. Ale próba znakomita, pełna śpiewu i muzyki, próba zapadająca w pamięć, skłaniająca do refleksji, że nie tylko w PRL-u, ale także dzisiaj ktoś taki jak Kalina nie miałby lekko, że również współcześnie na jej wizerunek aktorski i życie prywatne nieustannie wylewałaby się fala hejtu. Wyrazisty dekolt, krzyżyk między piersiami, kąpiele w szampanie, nieuleganie presji purytańskich, drobnomieszczańskich norm, odwaga w mówieniu prawd niepopularnych byłyby także dzisiaj powodem do brutalnych, bezwzględnych napaści. Zakłamanie obyczajowe i obłuda trwają bowiem wiecznie, niezależnie od ustrojów. Unaoczniła to świetnie wmontowana w spektakl, współczesna sonda uliczna, w której młoda osóbka, zapytana o Kalinę, symbol kobiecości, prychnęła drwiąco: Ona symbolem?! Po prostu gruba była! Tak się kiedyś robiło i tak się robi dzisiaj z delikatnej, lirycznej kobiety rozpustną zdzirę. Nic nowego pod słońcem, ale zobaczyć trzeba koniecznie.

TWÓRCY: Tekst Zuzanna Bojda, reżyseria Agata Puszcz, scenografia Szymon Szewczyk, kostiumy Iga Sylwestrzak, aranżacje piosenek Dawid Sulej Rudnicki, multimedia Joanna Kurtyka. OBSADA: Kalina Wiktoria Węgrzyn-Lichosyt, strażak, pianista Piotr Matusik.

TEATR POLSKI Mała Scena, Bielsko-Biała. Premiera 30 listopada 2019. ZDJĘCIA Dorota Koperska

Napisano w Aktualności

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress